Po Soborze Watykańskim II Pan Bóg nie zmienił poglądów.

Zapraszam na mój nowy blog:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Paweł II. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Paweł II. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 maja 2011

Beatyfikacja


   Beatyfikacja, a jeszcze bardziej kanonizacja, jest przypomnieniem Słowa Bożego: „Bądźcie świętymi, ponieważ Ja jestem święty!” (Kpł 11, 44). To Słowo Pan Bóg kieruje do każdego człowieka. Do nas.
   Świętość jest darmowym darem Boga, który otrzymujemy na chrzcie świętym.
  Świętość jest obligatoryjnym zadaniem, które powinniśmy realizować.
   Świętość jest bezpieczną drogą, która prowadzi do wieczności szczęśliwej.
   Święci wskazują na Boga i pomagają nam w realizacji świętości – przykładem i skutecznym wstawiennictwem u Boga.
   „Wspominając wdzięcznie tych ludzi, wielbimy Jego samego. Przemilczelibyśmy cząstkę Jego chwały, gdybyśmy przestali błogosławić tych, w których On sam się objawił. Chwalimy Go w ludziach, którzy stali się naczyniami Jego łaski. Oni bynajmniej nie stoją nam na przeszkodzie w drodze do Boga, lecz ukazują nam Go” (Kard. J. Ratzinger, Die Hoffnung des Senfkorns).
   „Święci przedstawiani na obrazach nie są jakimiś istniejącymi dla siebie wielkościami, nie są – jak to powiedział kiedyś pewien historyk religii «następcami bożków», samodzielnymi pomocnikami w ludzkich biedach, do których uciekamy się  w mniemaniu, że nieskończony Bóg nie ma czasu i zrozumienia dla naszych ludzkich trosk. Nie jest tak. Święci nie istnieją sami dla siebie, lecz są niejako drzwiami i oknami, otwierającymi się ku Bożej wieczności. Przez cześć Świętych prosta i niewidziana światłość Boża załamuje się w pryzmacie ludzkich dziejów, tak że możemy dojrzeć wieczną chwałę i światłość Bożą w naszym ludzkim świecie, w naszych braciach i siostrach. Święci są niejako naszymi starszymi braćmi w rodzinie Bożej, braćmi, którzy nas biorą za rękę, i mówią: jeśli mógł ten i tamten dojść do świętości, dlaczego nie ty?” (Kard. J. Ratzinger, Dogma und Verkündigung, cyt. za: Służyć Prawdzie, 2 XI).
   Dzisiejsze wydarzenie jest fundamentalnie przypomnieniem: „Bądźcie świętymi, ponieważ Ja jestem święty!” (Kpł 11, 44). To Słowo Pan Bóg kieruje do każdego człowieka. Do nas.
  
   * * *
  
Msza Święta:
   Zgodnie z wolą Ofiarodawcy.
    

czwartek, 28 kwietnia 2011

Owoce ciała, owoce ducha… Rozeznajmy!


   Czy słyszeli Państwo, żeby bł. ks. Jerzy Popiełuszko znieważał ludzi?
   Człowiek żyjący „według ciała” żyje inaczej niż człowiek żyjący „według ducha”. Jest tu zasadnicza różnica, fundamentalna, radykalna. Są kryteria, które objawiają klarownie czy działanie człowieka jest inspirowane działaniem złego ducha i pożądliwością czy działaniem Ducha Świętego.
   Słowo Boże precyzuje i konkretyzuje tę kwestię:
   „Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą.
   Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim cnotom nie ma Prawa” (Ga 5, 19-23).
   Bazując na tych kryteriach możemy niezawodnie stwierdzić co nami kieruje – czy zły duch i pożądliwość czy Duch Święty.
   Święci nie tylko mieli dobre intencje i dobre cele. Święci dobre cele osiągali realizując je ewangelicznymi metodami. To jest niezawodna nauka dla nas: sprawy Boże należy realizować Bożymi metodami. Cel nie uświęca środków. Cel powinien być dobry i metody powinny być dobre - ewangeliczne.
   Bł. ks. Jerzy Popiełuszko żył „według ducha”. Zrealizował Boży nakaz: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!” (Rz 12, 21).
  
   * * *
  
Msza święta:
   O dobre duchowe owoce beatyfikacji Jana Pawła II.
     

poniedziałek, 14 lutego 2011

Kilka dobrych motywów...


   Dzisiaj święto Cyryla i Metodego, Współpatronów Europy. Dobra okazja do tego, aby Panu Bogu podziękować ze niezmierzone dobro, które w ciągu dziejów przyniósł i przynosi Europie Chrystus i Kościół. Dobro to realizowało się i realizuje w sferze ludzkiego serca i w sferze publicznej - w sferze kultury, cywilizacji, polityki. Konieczne jest to spojrzenie integralne.
   Historia Europy to historia świętych i historia kultury wyrosłej z inspiracji Chrystusa i Kościoła.
   Chrystus i Kościół są jednością. Chrystus i Kościół są obiektywną Prawdą. Nie jest to partykularna opinia katolików. Taka jest Prawda.
   Zamykanie się na Chrystusa i Kościół jest życiem w fałszu. Otwarcie się na Chrystusa i Kościół jest przyjęciem Prawdy w sferę własnego człowieczeństwa. Nieodzownym.
   Z racji dzisiejszego święta, wczoraj, na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, odczytałem publicznie słowa Sługi Bożego Ojca świętego Jana Pawła II, które wypowiedział u początku swojego pontyfikatu w dniu 22 października 1978 roku a które powtórzył w swojej adhortacji Christifideles laici - o powołaniu i misji świeckich w Kościele i w świecie. Jest to wołanie do serduszka pojedynczego człowieka, ale jest to także wołanie o powszechną akceptację panowania Chrystusa w sferze publicznej - w wymiarze światowym:
  
   „Pragnę skierować raz jeszcze do wszystkich współczesnych ludzi gorący apel, który wyznaczył początek mojej pasterskiej posługi: „Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Otwórzcie dla Jego mocy zbawczej granice państw, systemów ekonomicznych, systemów politycznych, rozległe dziedziny kultury, cywilizacji, postępu! Nie lękajcie się! Chrystus wie, «co jest w człowieku». On jeden! A dzisiaj człowiek tak często nie wie, co w nim jest, co jest w głębi jego umysłu i serca. Tak często jest niepewny sensu swojego życia na ziemi. Szarpie nim niepewność, która przeradza się w rozpacz. Pozwólcie zatem — proszę Was, błagam Was z pokorą i ufnością — pozwólcie Chrystusowi mówić do człowieka. On jeden ma słowa życia — tak, życia wiecznego” (ChL 34).
   
   Wczoraj miałem dzień wielu dobrych spotkań.
   Wzruszyło mnie wrażliwe dziecko. „Proszę księdza, mam do księdza zaufanie, chciałabym porozmawiać...” Zdumiewa takie sformułowanie i dojrzałość dziecka z pierwszych klas szkoły podstawowej. Porozmawialiśmy.
   Wieczorem w Warszawie mówi mi student: „Miałem do wyboru: albo być lektorem i wtedy musiałbym przyjmować Komunię Świętą na stojąco albo przestać być lektorem i móc przyjmować Komunię Świętą na klęcząco. Wybrałem”. Klęka.
   Pani, którą spotykam często na Krakowskim Przedmieściu, mówi mi o zamówionych i odprawionych 60 Mszach Świętych w pewnej intencji. Owoc? Postawiono w parafii balaski przed prezbiterium i przywrócono Komunię Świętą na klęcząco. 60 Mszy Świętych! Rozumieją Państwo gorliwość tych ludzi? To są metody.
   No tak to się dobrze dzieje. My tu gadu, gadu a Pan Bóg pracuje w sercach ludzkich. Wielkie Boże dzieła się dokonują. To wspaniałe. Bogu niech będą dzięki za wszystko!

   * * *

Msza Święta:
   W intencji Ofiarodawczyni.
   

piątek, 14 stycznia 2011

Jan Paweł II

  
   Tak mówił dnia 6. czerwca 1997 roku w Zakopanem:

   «Będą patrzeć na Tego, którego przebili» — te słowa kierują nasz wzrok ku krzyżowi świętemu, ku drzewu krzyża, na którym zawisło Zbawienie świata. «Nauka bowiem krzyża — jak pisze św. Paweł — która jest głupstwem dla świata, dla nas jest mocą Bożą» (por. 1 Kor 1, 18). Rozumieli to dobrze mieszkańcy Podhala. I kiedy kończył się wiek XIX, a rozpoczynał współczesny, ojcowie wasi na szczycie Giewontu ustawili krzyż. Ten krzyż tam stoi i trwa. Jest niemym, ale wymownym świadkiem naszych czasów. Rzec można, iż ten jubileuszowy krzyż patrzy w stronę Zakopanego i Krakowa, i dalej: w kierunku Warszawy i Gdańska. Ogarnia całą naszą ziemię od Tatr po Bałtyk. Chcieli wasi ojcowie, aby Chrystusowy krzyż królował w sposób szczególny na Giewoncie. I tak się też stało. Wasze miasto rozłożyło się u stóp krzyża, żyje i rozwija się w jego zasięgu. I Zakopane, i Podhale. Mówią o tym również przydrożne kapliczki pięknie rzeźbione, z troską pielęgnowane. Chrystus towarzyszy wam w codziennej pracy i na szlakach górskich wędrówek. Mówią o tym kościoły waszego miasta, te stare, zabytkowe, kryjące w sobie całą tajemnicę ludzkiej wiary i pobożności, a także te nowe, niedawno powstałe dzięki waszej ofiarności, jak chociażby parafialny kościół Świętego Krzyża.
   Umiłowani bracia i siostry, nie wstydźcie się krzyża. Starajcie się na co dzień podejmować krzyż i odpowiadać na miłość Chrystusa. Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu społecznym czy rodzinnym. Dziękujmy Bożej Opatrzności za to, że krzyż powrócił do szkół, urzędów publicznych, szpitali. Niech on tam pozostanie! Niech przypomina o naszej chrześcijańskiej godności i narodowej tożsamości, o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, i gdzie są nasze korzenie. Niech przypomina nam o miłości Boga do człowieka, która w krzyżu znalazła swój najgłębszy wyraz. […]
   Dzisiaj dziękowałem Bogu za to, że wasi przodkowie na Giewoncie wznieśli krzyż. Ten krzyż patrzy na całą Polskę od Tatr aż do Bałtyku i ten krzyż mówi całej Polsce: Sursum corda! — «w górę serca!» Trzeba, ażeby cała Polska od Bałtyku aż po Tatry, patrząc w stronę krzyża na Giewoncie, słyszała i powtarzała: Sursum corda! — «w górę serca!» Amen.
  
   * * *
  
NIE ZLĄKŁ SIĘ

Tylko święty Jan umarł w domu na posłaniu
z poduszką pod głową owinięty w śpiwór
jeden nie zląkł się Krzyża jeden stał pod Krzyżem
pozostali ze strachu w Wielki Piątek zbiegli

Kto ucieka od Krzyża - krzyż cięższy dostanie

ks. Jan Twardowski

   * * *

Msza Święta:
   Za śp. Mamę Reginę, zmarłych z rodziny i dobrodziejów - intencja zamówiona przez osobę modlącą się pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.
  

czwartek, 11 listopada 2010

Narodowe Święto Niepodległości

   Po dzisiejszych wieczornych modlitwach mogę to już powiedzieć: modlitwa na Krakowskim Przedmieściu, w miejscu wybranym przez wrażliwe polskie serca, trwa i trwać będzie. Tutaj, a nie gdzie indziej, jest MIEJSCE PAMIĘCI, PRAWDY i NADZIEI. Liczna obecność modlących się!
   Przed udzieleniem błogosławieństwa odczytałem stosowny na dzisiejsze święto fragment Homilii Sługi Bożego Jana Pawła II.
  
   Jan Paweł II, Homilia, Kraków Błonia, 9 czerwca 1979:
   „I jest jeszcze: tam w Warszawie, na placu Zwycięstwa, Grób Nieznanego Żołnierza, przy którym rozpoczynałem moją pielgrzymią posługę na ziemi polskiej — i dzisiaj tu, nad Wisłą, pomiędzy Wawelem a Skałką, grób «nieznanego Biskupa», po którym pozostała przedziwna relikwia w skarbcu naszych dziejów.
   I dlatego pozwólcie — że zanim odejdę — popatrzę jeszcze stąd na Kraków, na ten Kraków, w którym każdy kamień i każda cegła jest mi droga — i popatrzę stąd na Polskę...
   I dlatego — zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię «Polska», raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością — taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym,
   — abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili,
   — abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy.
   Proszę was:
   — abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało,
   — abyście od Niego nigdy nie odstąpili,
   — abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On „wyzwala” człowieka,
   — abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest „największa”, która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu. 
   Proszę was o to przez pamięć i przez potężne wstawiennictwo Bogarodzicy z Jasnej Góry i wszystkich Jej sanktuariów na ziemi polskiej, przez pamięć św. Wojciecha, który zginął dla Chrystusa nad Bałtykiem, przez pamięć św. Stanisława, który legł pod mieczem królewskim na Skałce.
   Proszę was o to. Amen.”
   * * *
Msza Święta:
   Zgodnie z wolą Ofiarodawcy.
   

wtorek, 9 listopada 2010

O polityce - przed Narodowym Świętem Niepodległości

   Jako kapłan przychodzący na Krakowskie Przedmieście, aby modlić się, głosić Ewangelię i udzielać błogosławieństwa zgromadzonym, reprezentuję Chrystusa i Kościół. To zaszczyt i zobowiązanie. I mogę powiedzieć za św. Janem Bosko, założycielem nas, salezjanów: „Moją polityką jest Ojcze nasz”.
   Natomiast nigdy nie będę zniechęcał ludzi do angażowania się w politykę i nie będę dystansował się od polityki, i nie będę straszył polityką, i nie będę deklarował, że obecność tutaj to nie jest sprawa polityczna, i nie będę mówił o polityce tylko w aspekcie jej negatywnych przejawów, nadużyć i korupcji. „Koń jaki jest, każdy widzi”. A my mamy, jako katolicy, nie tylko prawo, ale święty obowiązek angażowania się w politykę!
   Pilny Student Uniwersytetu Świętości pod Krzyżem dobrze wie, że polityka to roztropna troska o dobro wspólne. Pilny Student Uniwersytetu Świętości pod Krzyżem zapoznaje się z adhortacją Jana Pawła II Christifideles laici - o powołaniu misji świeckich w Kościele i w świecie. Pilny Student Uniwersytetu Świętości pod Krzyżem dobrze wie, że Jan Paweł II w numerze 42 tego dokumentu napisał:
  
   „Aby ożywiać duchem chrześcijańskim doczesną rzeczywistość służąc — jak zostało powiedziane — osobie i społeczeństwu, świeccy nie mogą rezygnować z udziału w «polityce», czyli w różnego rodzaju działalności gospodarczej, społecznej i prawodawczej, która w sposób organiczny służy wzrastaniu wspólnego dobra; Ojcowie synodalni stwierdzali wielokrotnie, że prawo i obowiązek uczestniczenia w polityce dotyczy wszystkich i każdego; formy tego udziału, płaszczyzny, na jakich on się dokonuje, zadania i odpowiedzialność mogą być bardzo różne i wzajemnie się uzupełniać. Ani oskarżenia o karierowiczostwo, o kult władzy, o egoizm i korupcję, które nierzadko są kierowane pod adresem ludzi wchodzących w skład rządu, parlamentu, klasy panującej czy partii politycznej, ani dość rozpowszechniony pogląd, że polityka musi być terenem moralnego zagrożenia, bynajmniej nie usprawiedliwiają sceptycyzmu i nieobecności chrześcijan w sprawach publicznych.
   Przeciwnie, Sobór Watykański II mówi o tym w sposób niezwykle znaczący: «Kościół uznaje za godną pochwały i szacunku pracę tych, którzy dla posługi ludziom poświęcają swoje siły dobru państwa i podejmują się tego trudnego obowiązku» (GS 75).
   Podstawowym kryterium polityki uprawianej na rzecz osoby i społeczeństwa, jest dążenie do wspólnego dobra jako dobra wszystkich ludzi i całego człowieka, dobra, które jest dane i które gwarantuje, że jego przyjęcie jest sprawą wolnego i odpowiedzialnego wyboru poszczególnych osób czy stowarzyszeń: «Wspólnota polityczna — czytamy w Konstytucji Gaudium et spes — istnieje więc dla dobra wspólnego, w którym znajduje ona pełne uzasadnienie i sens, i z którego bierze swoje pierwotne i sobie właściwe prawo. Dobro zaś wspólne obejmuje sumę tych warunków życia społecznego, dzięki którym jednostki, rodziny i zrzeszenia mogą pełniej i łatwiej osiągnąć swoją własną doskonałość» (GS 74).
   Ponadto polityka na rzecz osoby i społeczeństwa przyjmuje jako stały kierunek postępowania obronę i promocję sprawiedliwości, rozumiane jako «cnota», w której wszyscy winni być wychowywani i jako «siła» moralna, która wspiera zaangażowanie na rzecz praw i obowiązków każdego i wszystkich, mając za podstawę osobistą godność ludzkiej istoty.
   Sprawowanie władzy politycznej winno mieć za podstawę ducha służby, gdyż tylko on, w połączeniu z konieczną kompetencją i skutecznością działania decyduje o tym, czy poczynania polityków są «jawne» i «czyste», zgodnie z tym, czego — zresztą słusznie — ludzie od nich wymagają. Pobudza to do otwartej walki i zdecydowanego przezwyciężania takich pokus, jak nieuczciwość, kłamstwo, wykorzystywanie dóbr publicznych do wzbogacenia niewielkiej grupy osób lub w celu zdobywania popleczników, stosowanie dwuznacznych lub niedozwolonych środków dla zdobycia, utrzymania bądź powiększenia władzy za wszelką cenę.
   Świeccy katolicy zaangażowani w politykę winni bez wątpienia szanować właściwie pojętą autonomię rzeczywistości ziemskiej, zgodnie z tym, co czytamy w Konstytucji Gaudium et spes: «Jest sprawą doniosłą, żeby zwłaszcza w społeczeństwach pluralistycznych doceniano właściwy stosunek między wspólnotą polityczną a Kościołem i by jasno rozróżniano to, co czynią wierni, czy to poszczególni, czy też stowarzyszeni, we własnym imieniu jako obywatele kierujący się głosem sumienia chrześcijańskiego, od tego, co czynią wraz ze swymi pasterzami w imieniu Kościoła. Kościół, który z racji swego zadania i kompetencji w żaden sposób nie utożsamia się ze wspólnotą polityczną ani nie wiąże się z żadnym systemem politycznym, jest zarazem znakiem i zabezpieczeniem transcendentnego charakteru osoby ludzkiej» (GS 76).
   Równocześnie pilnym i odpowiedzialnym zadaniem świeckich jest dawanie świadectwa tym wartościom ludzkim i ewangelicznym, które posiadają wewnętrzny związek z działalnością polityczną, jak wolność, sprawiedliwość, solidarność, wierne i bezinteresowne oddanie sprawie wspólnego dobra, prosty styl życia, preferencyjna opcja na rzecz ubogich i najmniejszych. Wymaga to, by byli oni coraz bardziej ożywieni duchem rzeczywistego uczestnictwa w życiu Kościoła i coraz lepiej znali jego naukę społeczną. W spełnianiu tego zadania stałym wsparciem będzie dla nich bliskość wspólnot chrześcijańskich i ich pasterzy.
   Stylem oraz narzędziem polityki, która chce dążyć do prawdziwego rozwoju człowieka, jest solidarność. Ta zaś wymaga czynnego i odpowiedzialnego uczestnictwa w życiu politycznym wszystkich i każdego obywatela oraz rozmaitych grup, związków zawodowych, partii: wszyscy razem i każdy z osobna jesteśmy odbiorcami polityki i jej aktorami. W tej dziedzinie solidarność, jak powiedziałem w encyklice Sollicitudo rei socialis, jest czymś więcej aniżeli «tylko nieokreślonym współczuciem czy powierzchownym rozrzewnieniem wobec zła dotykającego wielu osób, bliskich czy dalekich. Przeciwnie, jest to mocna i trwała wola angażowania się na rzecz dobra wspólnego, czyli dobra wszystkich i każdego, wszyscy bowiem jesteśmy naprawdę odpowiedzialni za wszystkich» (SRS 38).
   Dzisiaj solidarność polityczna, przekraczając granice poszczególnych państw czy bloków, musi objąć wszystkie kontynenty, cały świat. Owocem solidarnej polityki, przez wszystkich tak bardzo upragnionym, lecz jeszcze wciąż niedojrzałym, jest pokój. Świeckim nie wolno traktować obojętnie, biernie i z dystansem tego wszystkiego, co jest z pokojem sprzeczne lub mu zagraża, jak przemoc, wojna, tortury i terroryzm, obozy koncentracyjne, militaryzacja polityki, wyścig zbrojeń oraz zagrożenie nuklearne. Przeciwnie, jako uczniowie Jezusa Chrystusa, który jest «Księciem pokoju» (Iz 9, 5) i «naszym pokojem» (Ef 2, 14), świeccy winni być ludźmi «wprowadzającymi pokój» (Mt 5, 9), zarówno przez nawrócenie «serca», jak przez działanie na rzecz prawdy, wolności, sprawiedliwości i miłości, które stanowią niezbywalną podstawę pokoju.” (ChL 42).
  
   To dzisiejsze słowo umieszczam tutaj w kontekście 92. rocznicy odzyskania niepodległości przez naszą Ojczyznę. Warto nad tymi tekstami medytować, wyciągać wnioski i odważnie podejmować odpowiednie działania.
   Koniecznie zaopatrzmy się we flagi polskie i wywieśmy je 11 listopada. Świętujmy!
   A jutro, 10 listopada, spotkajmy się w Archikatedrze Warszawskiej na Mszy Świętej o godz. 19.00. Ksiądz Proboszcz będzie na nas czekał. Upływa kolejny miesiąc od katastrofy pod Smoleńskiem. Pamiętamy.
  
Lektura dla pilnych Studentów Uniwersytetu Świętości pod Krzyżem:
   Jan Paweł II, Christifideles laici. Posynodalna adhortacja apostolska o powołaniu i misji świeckich w Kościele i w świecie.
   * * *
Msza Święta:
   O błogosławieństwo Boże i zdrowie dla Michała.
   

wtorek, 19 października 2010

Czuwajmy przy Krzyżu, by pięknie umierać!

   Pan Jezus dzisiaj mówi do nas: „Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! A wy bądźcie podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie.” (Łk 12,35-38).
   Przy Krzyżu to Słowo wybrzmiewa ze szczególną wyrazistością. Krzyż objawia prawdę o powołaniu człowieka do życia wiecznego. „Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi” (Rz 14,9).
   Krzyż wskazuje nam perspektywę ostateczną: „Wszyscy przecież staniemy przed trybunałem Boga. Napisane jest bowiem:
   Na moje życie - mówi Pan - przede Mną klęknie wszelkie kolano,
   a każdy język wielbić będzie Boga.
   Tak więc każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu.” (Rz 14,10-12).
   Nie jest przypadkiem, że przy chrzcie kapłan i rodzice czynią dziecku znak Krzyża na czole. Nie jest przypadkiem, że Krzyż stawiamy na grobie naszych bliskich. Pośród zgiełku i pomieszania świata trwa Krzyż,  stat Crux, wznosi się Drzewo Przenajszlachetniejsze, wskazuje w górę, na Niebo, jako miejsce, którego Bóg pragnie dla człowieka. Chodzi o wieczność szczęśliwą!
   Aby jednak cieszyć się Bogiem w gronie zbawionych, trzeba odrzucić grzech. Nie można bezczelnie, z walizkami pełnymi grzechów, impertynencko deklarując „jestem katolikiem”, przeciskać się do Nieba. Wtedy czeka nas los, o jakim mówi Chrystus: „Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny. Rzekł do niego: «Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego?» Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: «Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów»” (Mt 22,11-13).
   Owocem Krzyża jest zbawienie. Krzyż odsyła nas do konfesjonału. Zbawienie staje się naszym udziałem, wtedy, gdy pokornie i szczerze klękamy u kratek konfesjonału i wyznajemy nasze grzechy. Kapłan, udzielając nam rozgrzeszenia, czyni nad nami znak Krzyża. Spływa na nas łaska zbawienia: owoc Krzyża. Po dobrej spowiedzi mamy serce spokojne. Jesteśmy gotowi. Pięknie powiedział Mozart, myśląc o swojej śmierci: „Gdy Bóg zechce, ja również”.
   Dzisiaj przypada po raz pierwszy liturgiczne wspomnienie Bł. Ks. Jerzego Popiełuszki, kapłana i męczennika. Jego śmierć była świadectwem wierności Prawdzie i przejściem w wieczność szczęśliwą.
   Pisał Jan Paweł II:
   „Męczeństwo to […] wspaniały znak świętości Kościoła: wierność wobec świętego prawa Bożego, poświadczona śmiercią, jest uroczystym przepowiadaniem i posługą misyjną, posuniętą usque ad sanguinem, aby blask prawdy moralnej nie został przyćmiony w obyczajach i w mentalności poszczególnych ludzi i całego społeczeństwa. Świadectwo to ma niezwykłą wartość, ponieważ pomaga uniknąć — i to nie tylko w społeczności cywilnej, ale także wewnątrz samych wspólnot kościelnych — najgroźniejszego niebezpieczeństwa, jakie może dotknąć człowieka: niebezpieczeństwa zatarcia granicy między dobrem a złem, co uniemożliwia budowę i zachowanie porządku moralnego jednostek i społeczności. Męczennicy, a wraz z nimi wszyscy święci Kościoła, dzięki wymownemu i porywającemu przykładowi ich życia, do głębi przemienionego blaskiem prawdy moralnej, rzucają jasny promień światła na każdą epokę dziejów, budząc zmysł moralny. Poprzez swoje świadectwo dobru stają się wyrzutem dla tych wszystkich, którzy łamią prawo (por. Mdr 2, 12), przypominając ciągłą aktualność słów proroka: «Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności, którzy przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz!» (Iz 5, 20).” (Veritatis Splendor 93).
   Wśród świętych i błogosławionych Rodziny Salezjańskiej znajdziemy pięciu wychowanków oratorium salezjańskiego z Poznania. „Piątka poznańska”! Szlachetni młodzi, snujący plany na przyszłość, plany, które zostały brutalnie skonfrontowane z nazistowską nienawiścią do tego, co polskie. Wybuchła II Wojna Światowa. Nie stali bezczynnie. Z miłości do Ojczyzny podjęli działalność konspiracyjną. Zostali aresztowani przez Niemców i skazani na śmierć. Straceni 24 sierpnia 1942 roku w Dreźnie. Bóg przyjął ofiarę ich życia. Osiągnęli cel. Wierni do końca.
   Wzruszające są ich listy, jakie pisali z więzienia do swoich rodzin. Byli przygotowani na śmierć. Kapłanowi, który ich spowiadał, jeden z nich, bł. Franciszek Kęsy, powiedział odważnie: „Niech ksiądz wysoko trzyma Krzyż, gdy będziemy umierali, abyśmy umierając widzieli Chrystusa!
   Dobiega końca Konkurs Chopinowski. Wczoraj pod Krzyżem wspomniałem Fryderyka Chopina. Jego serce spoczywa niedaleko, w Bazylice św. Krzyża. A wspomniałem genialnego Kompozytora, bo umierał pięknie, po spowiedzi i Komunii Świętej, z Krzyżem w dłoniach. Pisze o tym jego przyjaciel ks. Aleksander Jełowicki, zmartwychwstaniec. Artysta zrozumiał wiele skoro, przecież dystyngowany i taktowny, świadomy łaski, jaką otrzymał w Sakramencie Pokuty, dosadnie powiedział doń: „Bez ciebie, mój drogi, byłbym zdechł - jak świnia!” Finis coronat opus. I to była piękna śmierć.
   Mówi nam dzisiaj Pan Jezus: „Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym” (Łk 21,36).
   Czuwajmy!
   Czuwajmy przy Krzyżu, by pięknie umierać!
   
   * * *
   
   Zainaugurowałem dział Muzyka: Chopin.
   Pozostając w dzisiejszym temacie, polecam w sektorze tematycznym pod flagą:
   * linki z działu Bł. Ks. Jerzy Popiełuszko,
   * link Piątka poznańska (w dziale Święci i Błogosławieni Rodziny Salezjańskiej),
   * link Tak umierał (w dziale Muzyka: Chopin).
   
   * * *
   
Msza Święta:
   W intencjach rodzinnych polecanych mi przez Ofiarodawczynię.
   

sobota, 16 października 2010

Owoc Krzyża: czyste serce.

   Przychodzimy.
   Codziennie przychodzimy.
   Nie można tak sobie tylko stać pod Krzyżem. Nie wystarczy tam odmawiać wiele zbożnych modlitw. Trzeba pytać: Co Pan Bóg mówi do nas na Krakowskim Przedmieściu? Jaka jest Jego wola?
   Św. Paweł pisze jasno: „wolą Bożą jest wasze uświęcenie” (1 Tes 4,3). Słowo aktualne zawsze i wszędzie, i w odniesieniu do wszystkich.
   Pan Jezus mówi dzisiaj do nas: "Kto się przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna się i Syn Człowieczy do niego wobec aniołów Bożych; a kto się Mnie wyprze wobec ludzi, tego wyprę się i Ja wobec aniołów Bożych.” (Łk 12,8-9).
   Publiczna modlitwa w miejscu Pamięci, Prawdy i Nadziei jest przyznaniem się do Chrystusa przed ludźmi, bez lęku.
   Jest jednak aktualne pytanie o jakość modlitwy. Modlitwa tylko ustna, bez serca skorego do przemiany, jest potępiona przez Pana Jezusa: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie.” (Mk 7,6). „Nie każdy, który Mi mówi: «Panie, Panie!», wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.” (Mt 7,21).
   Owocem szczerej modlitwy jest czystość. Chodzi o czystość serca.
   Modlitwa jest niebezpieczna. Baczność! Wysokie napięcie! To nie są żarty. Bóg paraliżuje, wypala i unicestwia struktury grzechu w naszym sercu, aby świętość w nas rozkwitała coraz pełniej! Ogień!
   „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął.” (Łk 12,49).
   Pan Jezus mówi: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.” (Mt 5,8).
   Na Krakowskim Przedmieściu patrzymy na Krzyż. Wczoraj był trzymany wysoko!
   Słyszymy Słowo Boże: „I my zatem mając dokoła siebie takie mnóstwo świadków, odłożywszy wszelki ciężar, a przede wszystkim grzech, który nas łatwo zwodzi, winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala.” (Hbr 12,1-2).
   Św. Piotr poleca: „A z łagodnością i bojaźnią Bożą zachowujcie czyste sumienie, ażeby ci, którzy oczerniają wasze dobre postępowanie w Chrystusie, doznali zawstydzenia właśnie przez to, co wam oszczerczo zarzucają.” (1 P 3,16).
   Jeśli budujemy na zmurszałym fundamencie (= stan grzechu śmiertelnego), próżny nasz wysiłek. Katastrofa blisko!
   Św. Paweł nalega: „Niech każdy jednak baczy na to, jak buduje. Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus.” (1 Kor 3,10-11).
   Wczoraj wieczorem usłyszeliśmy, jak Mojżesz: „Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą” (Wj 3,5).
   Miejsce święte. Pod Krzyżem trzeba się nawracać.
   Pierwsze słowa, które skierował Pan Jezus do słuchaczy, to: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” (Mk 1,15).
   Decyzja o przystąpieniu do Sakramentu Pokuty jest następstwem szczerej modlitwy. Szczera spowiedź dobrze robi na serce.
   Dobrze odprawiona spowiedź jednej nawracającej się osoby jest służbą społeczną - rodzinie, narodowi, Kościołowi, światu: przybywa dobra. Jan Paweł II wyjaśnił to w adhortacji Reconciliatio et Paenitentia. Cytuje tam francuską mistyczkę Elisabeth Leseur, która w swoim Journal et pensées de chaque jour napisała lapidarnie: „Każda dusza, która się podnosi, dźwiga świat”.
   Drogą do odnowy Polski jest czyste serce każdego i każdej z nas. Z serca czystego rodzić się będą dobre myśli, dobre słowa, dobre czyny, dobre inicjatywy.
   Kilka tygodni temu zapisałem się do szkoły Krzyża. Biegam do niej codziennie wieczorami. Szkoła jest wieczorowa, ale poziom najwyższy z możliwych - ponaduniwersytecki: sam Chrystus naucza. W miejscu publicznym. Każdy może przyjść. Każdy może się uczyć.
   Szkoła Krzyża.
   Szkoła pod Krzyżem.
   Owoc Krzyża: czyste serce.
   * * *
Msza Święta:
   15.10.2010: Za ś.p. ks. Stanisława Obidzińskiego SDB.
   16.10.2010: O błogosławieństwo Boże, świętość, zdrowie i pełnię lat dla Jadwigi Kaglik - w dniu imienin.
   

czwartek, 30 września 2010

TRWAMY!


Dzisiaj kilka wątków.
   * * *
   Wczoraj, przed udzieleniem błogosławieństwa, postawiłem pytanie: Czy przychodząc tutaj od 10 kwietnia, czy przychodząc tutaj, pod Krzyż, staliśmy się bardziej święci? Nie wymagam odpowiedzi. Dajmy ją w sercu - sobie i Panu Bogu.
   * * *
   Są jakieś środowiska, które uważają, że już po nas posprzątano i nie ma problemu. Cicho, gładko, spokojnie. Problem rozwiązany. Są to środowiska lewoskrętne - i to jest zrozumiałe. Są to niestety także niektóre środowiska kościelne, katolickie, po których można było spodziewać się czegoś lepszego. Niektórym przez gardło nie przejdzie zwyczajne, ludzkie, dobre słowo o tych, którzy modlili się i modlą się za Polskę w Miejscu Pamięci, Prawdy i Nadziei. To zdumiewa.
   Otóż, chcę to powiedzieć jasno i wyraźnie: po nas nie posprzątano. Przychodzimy. Codziennie pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu ludzie wierzący stoją i klękają przed Bogiem. Modlą się codziennie za Polskę. Są świeccy, są osoby konsekrowane, są kapłani. TRWAMY! Nie ma mowy o zamkniętym czasie przeszłym. Jest teraźniejszość: dzisiaj się modlimy. Rozgłaszajcie to światu!
   Rozpowiadajmy o tym Polakom w kraju i na emigracji, i nie tylko! Jeżeli tylko rozeznajemy, że ktoś z poniżej wymienionych może być choćby odrobinę życzliwie zainteresowany sprawą, to rozsyłajmy informacje do: krewnych, znajomych, przyjaciół, sąsiadów, parafii, zakonów, kapłanów, biskupów, sióstr zakonnych, wydawnictw katolickich, redakcji mass mediów katolickich, życzliwych stron internetowych itp.. Przekazujmy szczególnie adresy internetowe dwóch stron, które przekazują na bieżąco informacje o wydarzeniach spod Krzyża na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie:
   1. W obronie Krzyża
   http://wobroniekrzyza.wordpress.com/
   strona dokumentująca, prowadzona przez dr. Stanisława Krajskiego i Marię Kominek OPs. 
   2. Novus Hiacynthus 
   http://novushiacynthus.blogspot.com/
   strona, na której znajdziemy kapłańską refleksję o Krzyżu i o naszej przy Nim obecności. Jest tam także, pod flagą, dział „Krzyż - obrona”, w którym gromadzę linki do artykułów związanych z tą tematyką.
   Przy okazji mała prośba: przekazując te informacje dalej, zwracajmy uwagę na dokładne podanie adresu internetowego oraz na precyzyjną pisownię nazwisk - to wyraz szacunku dla osób.
   Unikajmy natomiast anonsowania dwóch wyżej podanych stron na lewoskrętnych portalach, gdzie szaleją internetowe ateistyczne bojówki antykościelne. Tu trzeba zastosować sarkastycznie i realistycznie wyrażoną przez Pana Jezusa regułę: „Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały” (Mt 7,6).
   Jeszcze dopowiem: nie chodzi o robienie reklamy komukolwiek, ale o rzetelność informacyjną. Piszemy, aby przekazać prawdę. A prawda jest taka: modlitwa na Krakowskim Przedmieściu TRWA!
   * * *
   Dwa obrazki ku rozweseleniu.
    Lamenty po modlitwie: „Łolaboga, a czemu tu nie ma innych księży, a gdzie oni są, a co robią, a czemu nie przychodzą, a czemu biskup powiedział to, a tamten tamto, a czemu to, a czemu tamto, owo, dziesiąte…” Kobieto, litości!!!
   Inny obrazek. Po modlitwie - osoba zadowolona, spokojna. A w sercu takie usposobienie: „Panie Boże, dziękuję Ci za to, że mogłam być w tym miejscu. Dziękuję Ci za to, że mogłam się tutaj modlić. Dziękuję za obecność kapłana. Dziękuję za obecność tylu osób. Dziękuję Ci za dzisiejszy wieczór”. Szczęśliwa wraca do domu.
   Szanowni Państwo, która postawa podoba się Wam bardziej? Ta druga dobrze robi na serce :)
   * * *
   Wczoraj, przed udzieleniem końcowego błogosławieństwa, odczytałem zgromadzonym fragment tekstu Księdza Infułata Ireneusza Skubisia z nr. 36/2010 Niedzieli. Słowa najistotniejsze, wypowiedziane przez Kardynała Wojtyłę, podaję poniżej wytłuszczonym drukiem:
   „W sierpniu 1976 r. kard. Karol Wojtyła, odwiedzając Stany Zjednoczone, wypowiedział ważkie słowa: «Stoimy dziś w obliczu największej konfrontacji, jaką kiedykolwiek przeżyła ludzkość. Nie przypuszczam, by szerokie kręgi społeczeństwa amerykańskiego ani najszersze kręgi wspólnot chrześcijańskich zdawały sobie z tego w pełni sprawę. Stoimy w obliczu ostatecznej konfrontacji między Kościołem a anty-Kościołem, Ewangelią a jej zaprzeczeniem. Ta konfrontacja została wpisana w plany Boskiej Opatrzności. To czas próby, w który musi wejść cały Kościół, a polski w szczególności. Jest to próba nie tylko naszego narodu i Kościoła. Jest to w pewnym sensie test na dwutysiącletnią kulturę i cywilizację chrześcijańską ze wszystkimi jej konsekwencjami: ludzką godnością, prawami osoby, prawami społeczeństw i narodów». Cytat ten pochodzi z Encyklopedii nauczania społecznego Jana Pawła II pod red. ks. prof. Andrzeja Zwolińskiego z tekstu hasła: Masoneria. Te słowa kard. Karol Wojtyła wypowiedział dwa lata przed wyborem na papieża. Bardzo znamienna jest jego świadomość sytuacji, w jakiej znajduje się Kościół ze swoją dwutysiącletnią obecnością w świecie...”
   Nic tu nie będę komentował. Czytajmy, zastanawiajmy się, wyciągajmy wnioski…
   * * *
   Jutro rozpoczynamy miesiąc różańcowy. A zatem: Różańce w dłoń! - na Krakowskim Przedmieściu i w całej Polsce, i na emigracji.
   "Jedyna broń, której Polska używając odniesie zwycięstwo - to Różaniec”. Słowa Sługi Bożego Kard. Augusta Hlonda SDB.
   Szczęść Boże!
   ks. Jacek Bałemba SDB
   * * *
Msza Święta:
   Za ś.p. Kazimierza Kowacza.