Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bł. Jerzy Popiełuszko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bł. Jerzy Popiełuszko. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 28 kwietnia 2011
Owoce ciała, owoce ducha… Rozeznajmy!
Czy słyszeli Państwo, żeby bł. ks. Jerzy Popiełuszko znieważał ludzi?
Człowiek żyjący „według ciała” żyje inaczej niż człowiek żyjący „według ducha”. Jest tu zasadnicza różnica, fundamentalna, radykalna. Są kryteria, które objawiają klarownie czy działanie człowieka jest inspirowane działaniem złego ducha i pożądliwością czy działaniem Ducha Świętego.
Słowo Boże precyzuje i konkretyzuje tę kwestię:
„Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą.
Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim cnotom nie ma Prawa” (Ga 5, 19-23).
Bazując na tych kryteriach możemy niezawodnie stwierdzić co nami kieruje – czy zły duch i pożądliwość czy Duch Święty.
Święci nie tylko mieli dobre intencje i dobre cele. Święci dobre cele osiągali realizując je ewangelicznymi metodami. To jest niezawodna nauka dla nas: sprawy Boże należy realizować Bożymi metodami. Cel nie uświęca środków. Cel powinien być dobry i metody powinny być dobre - ewangeliczne.
Bł. ks. Jerzy Popiełuszko żył „według ducha”. Zrealizował Boży nakaz: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!” (Rz 12, 21).
* * *
Msza święta:
O dobre duchowe owoce beatyfikacji Jana Pawła II.
środa, 23 marca 2011
Troska świętych
Bł. Jerzy Popiełuszko mówił: „Nie chcemy na nikogo ciskać gromów, ale niech nam będzie wolno kochać Ojczyznę i za nią się modlić”.
* * *
Msza Święta:
W intencjach mi polecanych - o ich wysłuchanie, zgodnie z Wolą Bożą.
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Dziękuję!
Dzisiaj przypada uroczystość św. Jana Bosko - dla nas, salezjanów, szczególnie drogocenna, bo czcimy naszego Założyciela.
Dziękuję wszystkim, którzy z okazji dzisiejszej uroczystości podarowali mi dobre, życzliwe słowo - bezpośrednio lub za pośrednictwem mediów. Dziękuję za dar modlitwy i wszelkie wyrazy życzliwości.
Odnosząc się do mojej obecności na Krakowskim Przedmieściu, chcę podziękować Panu Bogu za to, że pozwala mi być w centrum naszej Stolicy, w centrum polskich spraw, w centrum ludzkich spraw.
A do gromadzących się w Miejscu Pamięci, Prawdy i Nadziei chcę powiedzieć: Szanowni Państwo, jestem z Wami, modlę się z Wami, błogosławię Wam i głoszę Wam Ewangelię, bo Wy tutaj jesteście!
I tak możemy sobie powiedzieć: salezjanie są z ludźmi, są z nami - także w sprawach publicznych, społecznych, polskich. Razem przez Ojczyznę ziemską idziemy do Ojczyny Niebieskiej!
Miły akcent: szczególnym Patronem naszej modlitwy w centrum Warszawy jest bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Pamiętamy? Beatyfikacji dokonał w imieniu Ojca świętego Benedykta XVI Kardynał Angelo Amato, salezjanin, który powiedział wtedy ważne słowa do nas, współczesnych Polaków. Szczególna i cenna komitywa: polski Ksiądz, Papież, Kardynał-salezjanin. Dar dla nas.
Niech będzie Bóg uwielbiony!
* * *
Msza Święta:
O świętość dla Salezjanów i Rodziny Salezjańskiej oraz dla tych, którym służymy w duszpasterstwie i w działalności wychowawczej.
wtorek, 19 października 2010
Czuwajmy przy Krzyżu, by pięknie umierać!
Pan Jezus dzisiaj mówi do nas: „Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! A wy bądźcie podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie.” (Łk 12,35-38).
Przy Krzyżu to Słowo wybrzmiewa ze szczególną wyrazistością. Krzyż objawia prawdę o powołaniu człowieka do życia wiecznego. „Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi” (Rz 14,9).
Krzyż wskazuje nam perspektywę ostateczną: „Wszyscy przecież staniemy przed trybunałem Boga. Napisane jest bowiem:
Na moje życie - mówi Pan - przede Mną klęknie wszelkie kolano,
a każdy język wielbić będzie Boga.
Tak więc każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu.” (Rz 14,10-12).
Nie jest przypadkiem, że przy chrzcie kapłan i rodzice czynią dziecku znak Krzyża na czole. Nie jest przypadkiem, że Krzyż stawiamy na grobie naszych bliskich. Pośród zgiełku i pomieszania świata trwa Krzyż, stat Crux, wznosi się Drzewo Przenajszlachetniejsze, wskazuje w górę, na Niebo, jako miejsce, którego Bóg pragnie dla człowieka. Chodzi o wieczność szczęśliwą!
Aby jednak cieszyć się Bogiem w gronie zbawionych, trzeba odrzucić grzech. Nie można bezczelnie, z walizkami pełnymi grzechów, impertynencko deklarując „jestem katolikiem”, przeciskać się do Nieba. Wtedy czeka nas los, o jakim mówi Chrystus: „Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny. Rzekł do niego: «Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego?» Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: «Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów»” (Mt 22,11-13).
Owocem Krzyża jest zbawienie. Krzyż odsyła nas do konfesjonału. Zbawienie staje się naszym udziałem, wtedy, gdy pokornie i szczerze klękamy u kratek konfesjonału i wyznajemy nasze grzechy. Kapłan, udzielając nam rozgrzeszenia, czyni nad nami znak Krzyża. Spływa na nas łaska zbawienia: owoc Krzyża. Po dobrej spowiedzi mamy serce spokojne. Jesteśmy gotowi. Pięknie powiedział Mozart, myśląc o swojej śmierci: „Gdy Bóg zechce, ja również”.
Dzisiaj przypada po raz pierwszy liturgiczne wspomnienie Bł. Ks. Jerzego Popiełuszki, kapłana i męczennika. Jego śmierć była świadectwem wierności Prawdzie i przejściem w wieczność szczęśliwą.
Pisał Jan Paweł II:
„Męczeństwo to […] wspaniały znak świętości Kościoła: wierność wobec świętego prawa Bożego, poświadczona śmiercią, jest uroczystym przepowiadaniem i posługą misyjną, posuniętą usque ad sanguinem, aby blask prawdy moralnej nie został przyćmiony w obyczajach i w mentalności poszczególnych ludzi i całego społeczeństwa. Świadectwo to ma niezwykłą wartość, ponieważ pomaga uniknąć — i to nie tylko w społeczności cywilnej, ale także wewnątrz samych wspólnot kościelnych — najgroźniejszego niebezpieczeństwa, jakie może dotknąć człowieka: niebezpieczeństwa zatarcia granicy między dobrem a złem, co uniemożliwia budowę i zachowanie porządku moralnego jednostek i społeczności. Męczennicy, a wraz z nimi wszyscy święci Kościoła, dzięki wymownemu i porywającemu przykładowi ich życia, do głębi przemienionego blaskiem prawdy moralnej, rzucają jasny promień światła na każdą epokę dziejów, budząc zmysł moralny. Poprzez swoje świadectwo dobru stają się wyrzutem dla tych wszystkich, którzy łamią prawo (por. Mdr 2, 12), przypominając ciągłą aktualność słów proroka: «Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności, którzy przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz!» (Iz 5, 20).” (Veritatis Splendor 93).
Wśród świętych i błogosławionych Rodziny Salezjańskiej znajdziemy pięciu wychowanków oratorium salezjańskiego z Poznania. „Piątka poznańska”! Szlachetni młodzi, snujący plany na przyszłość, plany, które zostały brutalnie skonfrontowane z nazistowską nienawiścią do tego, co polskie. Wybuchła II Wojna Światowa. Nie stali bezczynnie. Z miłości do Ojczyzny podjęli działalność konspiracyjną. Zostali aresztowani przez Niemców i skazani na śmierć. Straceni 24 sierpnia 1942 roku w Dreźnie. Bóg przyjął ofiarę ich życia. Osiągnęli cel. Wierni do końca.
Wzruszające są ich listy, jakie pisali z więzienia do swoich rodzin. Byli przygotowani na śmierć. Kapłanowi, który ich spowiadał, jeden z nich, bł. Franciszek Kęsy, powiedział odważnie: „Niech ksiądz wysoko trzyma Krzyż, gdy będziemy umierali, abyśmy umierając widzieli Chrystusa!”
Dobiega końca Konkurs Chopinowski. Wczoraj pod Krzyżem wspomniałem Fryderyka Chopina. Jego serce spoczywa niedaleko, w Bazylice św. Krzyża. A wspomniałem genialnego Kompozytora, bo umierał pięknie, po spowiedzi i Komunii Świętej, z Krzyżem w dłoniach. Pisze o tym jego przyjaciel ks. Aleksander Jełowicki, zmartwychwstaniec. Artysta zrozumiał wiele skoro, przecież dystyngowany i taktowny, świadomy łaski, jaką otrzymał w Sakramencie Pokuty, dosadnie powiedział doń: „Bez ciebie, mój drogi, byłbym zdechł - jak świnia!” Finis coronat opus. I to była piękna śmierć.
Mówi nam dzisiaj Pan Jezus: „Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym” (Łk 21,36).
Czuwajmy!
Czuwajmy przy Krzyżu, by pięknie umierać!
* * *
Zainaugurowałem dział Muzyka: Chopin.
Pozostając w dzisiejszym temacie, polecam w sektorze tematycznym pod flagą:
* linki z działu Bł. Ks. Jerzy Popiełuszko,
* link Piątka poznańska (w dziale Święci i Błogosławieni Rodziny Salezjańskiej),
* link Tak umierał (w dziale Muzyka: Chopin).
* * *
Msza Święta:
W intencjach rodzinnych polecanych mi przez Ofiarodawczynię.
piątek, 17 września 2010
Kapłan pod Krzyżem
17 września. Dzisiaj będziemy modlić się szczególnie za Ojczyznę i za tych, którzy, w ciągu całej naszej historii, oddali życie w jej obronie.
Przed udzieleniem błogosławieństwa poświęconym Krzyżem z cząstką skały z Golgoty, który zawsze mam ze sobą na Krakowskim Przedmieściu, podziękowałem wczoraj publicznie Panu Bogu i licznie zgromadzonym za możliwość wspólnej modlitwy w tym miejscu.
Po modlitwie jakiś młody człowiek zapytał mnie: Kogo ksiądz tutaj reprezentuje? Jeśli to nie była prowokacja, to dożyliśmy smutnych czasów, kiedy trzeba tłumaczyć sprawy oczywiste. Ale jako salezjanin popatrzę na to pytanie z pozytywnej perspektywy i potraktuję je jako okazję do napisania kilku słów o obecności kapłana pod Krzyżem - teraz już niejednym!
Kapłan spełniający posługę duszpasterską, a do niej należy modlitwa z wiernymi, zawsze występuje w imieniu Chrystusa i w imieniu Kościoła. Spełnia potrójną misję: głoszenia Ewangelii, uświęcania oraz kierowania wspólnotą Kościoła. Jest to misja, do której kapłan zostaje posłany przez Kościół w momencie święceń kapłańskich, przyjętych z rąk Biskupa. Święcenia kapłańskie są nieskończonym darem, uprawniającym i uzdalniającym kapłana do działania in persona Christi, tzn. w imieniu Chrystusa, więcej: w osobie Chrystusa, czyli w sakramentalnym utożsamieniu się z Chrystusem. Kiedy kapłan spełnia swoją posługę, wtedy działa sam Chrystus.
Na modlitwie jestem wyposażony w istotny atrybut władzy kapłańskiej: poświęconą stułę. Mam też ze sobą poświęcony Krzyż z cząstką skały z Golgoty, wodę święconą, kropidło, Pismo Święte i modlitewnik. Chętnym rozdaję obrazki: z wizerunkiem bł. ks. Jerzego Popiełuszki i modlitwą oraz z podobizną Sługi Bożego Kardynała Augusta Hlonda SDB i modlitwą o beatyfikację tego wielkiego Prymasa czasów trudnych, salezjanina. Rozdaję także małe bileciki z adresem strony internetowej W obronie Krzyża i mojej. W zapasie mam zawsze kilka egzemplarzy rozbudowanego rachunku sumienia. Nigdy nie wiadomo, kiedy okażą się przydatne - kilka już rozdałem proszącym mnie osobom. Duch Święty działa w sercach ludzi na Krakowskim Przedmieściu! Mam też ze sobą przenośne nagłośnienie o umiarkowanej mocy, wystarczające, by nagłośnić teren w zasięgu kilku metrów i aby zachować reguły ciszy nocnej.
Dziękuję Panu Bogu za każdego kapłana, który z troską spełniając posługę duszpasterską, modli się razem z wiernymi na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.
„Do Pana należy ziemia i wszystko, co ją napełnia” (Ps 24,1). To powtórzyliśmy wczoraj publicznie: głośno, odważnie i radośnie :) Pan Bóg jest wszędzie! Cała ziemia należy do Boga. Wszędzie jesteśmy u siebie. Wszędzie możemy się modlić. Także na Krakowskim Przedmieściu. To jest nasza Ojczyzna. To jest nasza Stolica. Jesteśmy u siebie. A wszystko i my - w ręku Boga!
W obecnej sytuacji mamy pewne zadania do wykonania. W ramach słówka wieczornego podałem zgromadzonym specyficzne kryterium duchowe, jako punkt wyjścia naglącego zadania do wykonania: Za kogo mamy się teraz szczególnie modlić? Za tych, którzy dzisiaj cieszą się z usunięcia Krzyża z placu przed pałacem namiestnikowskim! To są ludzie, którzy potrzebują szczególnej modlitwy, bo zaprawdę nie wiedzą, co czynią.
Na koniec miły akcent: po modlitwie, od jednego młodego człowieka otrzymałem piękny dar - The Gregorian Missal. Drogocenny. Dziękuję!
* * *
Msza Święta:
O świętość i błogosławieństwo Boże dla pewnej osoby i jej rodziny.
poniedziałek, 6 września 2010
Dobre spotkania na Krakowskim Przedmieściu
Wczoraj wieczorem było czterech kapłanów. Prowadziłem modlitwy do godz. 23.00. W ramach duszpasterskiej sztafety dalsze, nocne modlitwy kontynuowało dwóch księży, jeden aż z Diecezji Opolskiej.
W naszej modlitwie towarzyszy nam bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Pewnie stałby teraz z nami pokornie, modląc się, przemawiając ewangelicznie, narażając się „poprawnym”. Jest z nami duchowo!
Już od dawna miałem w sercu pragnienie podziękowania panu Rafałowi Wieczyńskiemu za film Popiełuszko. Wolność jest w nas, którego był scenarzystą i reżyserem. Pod Krzyżem jest miejsce dobrych spotkań. I tak było wczoraj. Miło mi było usłyszeć od pana Wieczyńskiego życzliwe słowo pod adresem kapłanów modlących się razem ze zgromadzonymi na Krakowskim Przedmieściu. Panu Reżyserowi podziękowałem szczególnie za scenę z filmu, w której ks. prałat Teofil Bogucki, ówczesny proboszcz parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu, impertynencko potraktowany na korytarzu per „ty" przez młodego aparatczyka, wytłumaczył mu tę kwestię, jak w Polsce należy zwracać się do księdza. Uczynił to - mówiąc oględnie - dość zdecydowanie i z godnością. Po męsku :) Wspaniała i wzruszająca scena!
Jutro wybieram się na Jasną Górę, gdzie, szczególnie podczas Apelu Jasnogórskiego, będę modlił się za naszą Ojczyznę i za wszystkich czuwających pod Krzyżem. W Apelu, za pośrednictwem radia, uczestniczą także modlący się na Krakowskim Przedmieściu. Pozostaniemy zatem w duchowej, modlitewnej jedności.
Dzisiaj Mszę Świętą odprawiłem w intencji o ochronę Najdroższej Krwi Chrystusa dla przychodzących na modlitwę pod Krzyż na Krakowskim Przedmieściu, dla ich rodzin i domostw.
* * *
W ramach stopniowego rozbudowywania mojej strony zainaugurowałem dział „Osoby: reżyserzy”. Zapraszam także do działu „Osoby: aktorzy”, gdzie znajdziemy m. in. linki do nagrania dwóch części wczorajszego programu z udziałem Haliny Łabonarskiej i Jerzego Zelnika. Warto posłuchać!
* * *
Msza Święta:
O ochronę Najdroższej Krwi Chrystusa dla przychodzących na modlitwę pod Krzyż na Krakowskim Przedmieściu, dla ich rodzin i ich domostw.
poniedziałek, 30 sierpnia 2010
Niedzielny wieczór - kilka prostych szczegółów…
Wczoraj pod Krzyżem było przynajmniej trzech księży. Była i muzyka: akompaniament na skrzypcach, inna Pani śpiewała maryjnie. Młodzież i dzieciarnia czuwała z nami.
Kilka dni temu kupiłem przenośne nagłośnienie, specjalnie z myślą o naszych czuwaniach. Przywożę je ze sobą - bardzo się przydaje na późnowieczornych modlitwach. Na słówku wieczornym zachęciłem zebranych niepokornie :) do przeczytania mojego niedzielnego kazania o pokorze. Nie dlatego, że jest moje, ale - powiem oględnie - dlatego, że zawiera coś więcej, niż proste (choć zawsze aktualne) pouczenie, że należy być pokornym. Może być przydatne (tekst poniżej).
Na zakończenie, po błogosławieństwie, zwykle rozdaję obrazki z modlitwą do Bł. ks. Jerzego Popiełuszki oraz obrazki z podobizną Sługi Bożego Kardynała Augusta Hlonda SDB, z modlitwą o beatyfikację tego wielkiego Prymasa Polski czasów trudnych. Chętni mogą otrzymać także adres do mojej strony internetowej, na której, jak uważni Czytelnicy mogą tutaj od kilku tygodni zauważyć, staram się pokazywać wydarzenia spod Krzyża z perspektywy kapłana, ściślej: pokazać dobro, które dzieje się na Krakowskim Przedmieściu. Dzieje się dobro.
Za wszystko Bogu niech będą dzięki.
Dzisiaj przeczytałem w życiorysie sympatycznego św. Filipa Neri takie zdanie: „Szatan, zaprzysiężony wróg naszego zbawienia, najbardziej boi się widoku modlącego się człowieka i dlatego stara się wszelkimi sposobami w modlitwie mu przeszkadzać”.
Modlitwa trwa. Pan Bóg zwycięża.
* * *
Msza Święta:
O świętość i mądrość dla młodzieży polskiej.
środa, 25 sierpnia 2010
Częstochowska
Z okazji wspaniałej uroczystości Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej pokornie zachęcam do lektury tekstu, który w dzisiejszych polskich kontekstach kościelnych, narodowych, społecznych i politycznych nabiera szczególnego znaczenia, nabiera nowych znaczeń! Przeczytałem go dzisiaj z uwagą i wdzięcznością dla Autora za takie właśnie słowa - łącznie z ostatnim zdaniem: ZADANIEM przekazywania wiary przyszłym pokoleniom, dzieciom i młodzieży!
Z homilii papieża Jana Pawła II w 600-lecie sanktuarium na Jasnej Górze
(AAS 75 [1983] 929-935)
Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie
Przedziwną tajemnicę jasnogórskiego sanktuarium liturgia oddaje przede wszystkim, czytając zapis ewangelii Janowej o godach w Kanie Galilejskiej.
Zapis ten mówi o obecności Matki Jezusa: "była tam Matka Jezusa", i o zaproszeniu samego Jezusa oraz Jego uczniów. Rzecz bowiem dzieje się u początku nauczania Syna Maryi, u początku Jego publicznej działalności w Galilei.
Wydarzenie ewangeliczne kojarzy się nam naprzód z samym tysiącleciem Chrztu. To poprzez owo wydarzenie z 966 roku, poprzez Chrzest, u początku naszych dziejów, Jezus Chrystus został zaproszony do Ojczyzny, jakby do polskiej Kany. I zaproszona z Nim przybyła od razu Matka Jego. Przybyła i była obecna wraz ze swym Synem, jak o tym mówią liczne świadectwa pierwszych wieków chrześcijaństwa w Polsce, a w szczególności pieśń Bogurodzica.
W Kanie Galilejskiej Maryja mówi do sług weselnego przyjęcia: "Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie".
Począwszy od 1382 roku staje Maryja wobec synów i córek tej ziemi, wobec całych pokoleń i powtarza te same słowa. Na tej drodze Jasna Góra staje się szczególnym miejscem ewangelizacji. Słowo Dobrej Nowiny uzyskuje tutaj jakąś wyjątkową wyrazistość, a równocześnie zostaje jakby zapośredniczone przez Matkę. Jasna Góra wniosła w dzieje Kościoła na naszej ziemi i w całe nasze polskie chrześcijaństwo ów rys macierzyński, którego początki wiążą się z wydarzeniem Kany Galilejskiej.
Cokolwiek wam powie, to czyńcie. A co nam mówi Chrystus? Czy nie przede wszystkim to, co znajdujemy w tak jędrnym streszczeniu w Liście świętego Pawła do Galatów?
"Bóg zesłał swojego Syna, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: «Abba, Ojcze». A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej".
To mówi nam Chrystus z pokolenia na pokolenia. Mówi poprzez wszystko, co czyni i czego naucza. Mówi przede wszystkim przez to, Kim jest. Jest Synem Bożym - i przychodzi nam dawać przybrane synostwo. Otrzymując w mocy Ducha Świętego godność synów Bożych, w mocy tegoż Ducha mówimy do Boga: "Ojcze". Jako synowie Boga nie możemy być niewolnikami. Nasze synostwo Boże niesie w sobie dziedzictwo wolności.
Chrystus obecny wraz ze swą Matką w polskiej Kanie stawia przed nami z pokolenia na pokolenie wielką sprawę wolności. Wolność jest dana człowiekowi od Boga jako miara jego godności. Jednakże jest mu ona równocześnie zadana. "Wolność nie jest ulgą, lecz trudem wielkości" - jak się wyraża poeta. Wolności bowiem może człowiek używać dobrze lub źle. Może przez nią budować lub niszczyć. Zawiera się w jasnogórskiej ewangelizacji wezwanie do dziedzictwa synów Bożych. Wezwanie do życia w wolności. Do czynienia dobrego użytku z wolności. Do budowania, a nie do niszczenia.
Ta jasnogórska ewangelizacja do życia w wolności godnej synów Bożych ma swą długą, sześciowiekową historię. Maryja w Kanie Galilejskiej współpracuje ze swoim Synem. To samo dzieje się na Jasnej Górze. Iluż w ciągu tych sześciu wieków przeszło przez jasnogórskie sanktuarium pielgrzymów? Iluż tutaj się nawróciło, przechodząc od złego do dobrego użycia swojej wolności? Iluż odzyskało prawdziwą godność przybranych synów Bożych? Jak wiele o tym mogłaby powiedzieć kaplica jasnogórskiego Obrazu? Jak wiele mogłyby powiedzieć konfesjonały całej bazyliki? Ile mogłaby powiedzieć Droga Krzyżowa na wałach? Olbrzymi rozdział historii ludzkich dusz! To jest też chyba najbardziej podstawowy wymiar jasnogórskiego sześćsetlecia. Pozostał on i nadal pozostaje w żywych ludziach, synach i córkach tej ziemi, gdy do ich serc Bóg zsyła Ducha Syna swego tak, że w całej wewnętrznej prawdzie mogą wołać: "Abba! Ojcze!"
Chrystusa pragniemy, wedle słów dzisiejszej ewangelii, zaprosić w dalszy ciąg dziejów naszej Ojczyzny tak, jak został zaproszony wraz ze swą Matką do Kany Galilejskiej. Mówimy do Chrystusa przez Maryję: Bądź z nami w każdy czas! I to zaproszenie składamy tu, na Jasnej Górze.
Jeszcze raz obejmujemy wzrokiem i sercem nasze jasnogórskie sanktuarium. Wsłuchujemy się w słowa psalmu dzisiejszej liturgii: "Obejdźcie dokoła Syjon, policzcie jego wieże... by powiedzieć przyszłym pokoleniom, że Bóg jest naszym Bogiem na wieki".
Pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu często śpiewamy:
Gdyś pod krzyżem Syna stała, Maryjo!
Tyleś, Matko, wycierpiała, Maryjo!
Przez Twego Syna konanie
Uproś sercom zmartwychwstanie,
W ojców wierze daj wytrwanie, Maryjo!
Tak się modlę i tego wieczoru, w przeddzień maryjnej, polskiej uroczystości.
* * *
Msza Święta:
O błogosławieństwo Boże i zdrowie dla przebywających w szpitalu salezjanów: ks. Franciszka Szaniawskiego i ks. Krzysztofa Smardzewskiego.
wtorek, 24 sierpnia 2010
Cuda łaski Bożej pod Krzyżem
Drodzy Czytelnicy, możecie mnie skrytykować za opinię na granicy zuchwałości, ale ja nie mam wątpliwości, że gdyby Ksiądz Jerzy żył dzisiaj, modliłby się pokornie razem z modlącymi się przed pałacem prezydenckim. Nie mogąc dzisiaj z racji zdrowotnych być na wspólnej modlitwie, chcę odezwać się słowami Kapłana gorliwego.
Podczas mojej dzisiejszej lektury znalazłem tekst Bł. Ks. Jerzego Popiełuszki, którym chcę się podzielić:
„Bóg nigdy nie zrezygnuje ze swoich dzieci, nawet z takich, które stoją do Niego plecami. I dlatego każdy ma szansę. Choćbyś po ludzku przegrał całkowicie, choćbyś zatracił swoją godność i całkiem się zaprzedał, jeszcze masz czas. Zbierz się, ogarnij, dźwignij. Zacznij od nowa. Spróbuj budować na tym, co w tobie jest z Boga. Spróbuj, bo życie jest tylko jedno”.
Te słowa mogą stać się faktem przy Krzyżu na Krakowskim Przedmieściu. Wkrótce będziemy oglądać cuda łaski Bożej w sercach ludzi stojących pod Krzyżem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)