Po Soborze Watykańskim II Pan Bóg nie zmienił poglądów.

Zapraszam na mój nowy blog:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 lutego 2011

Serce i polityka: synteza niedzowna


   Piękną wykładnię zależności procesów społecznych od stanu serca poszczególnych osób daje nam Konstytucja Duszpasterska o Kościele w Świecie Współczesnym Gaudium et spes:
   „Zakłócenia równowagi, na które cierpi dzisiejszy świat, w istocie wiążą się z bardziej podstawowym zachwianiem równowagi, które ma miejsce w sercu ludzkim. W samym bowiem człowieku wiele elementów zwalcza się nawzajem. Będąc bowiem stworzeniem, doświadcza on z jednej strony wielorakich ograniczeń, z drugiej strony czuje się nieograniczony w swoich pragnieniach i powołany do wyższego życia. Przyciągany wielu ponętami, musi wciąż wybierać między nimi i wyrzekać się niektórych. Co więcej, będąc słabym i grzesznym, nierzadko czyni to, czego nie chce, nie zaś to, co chciałby czynić. Stąd cierpi rozdarcie w samym sobie, z czego z kolei tyle i tak wielkich rozdźwięków rodzi się w społeczeństwie” (GS 10). Aby zapobiec nieporozumieniom trzeba dodać: człowiek, będąc grzesznym, nierzadko czyni to zło, którego chce.
   Wniosek duchowy jest następujący: Do realizacji Królestwa Bożego w świecie przyczyniam się wtedy, gdy wybieram i realizuję dobro, gdy swoje serce otwieram dla Boga i przyjmuję Chrystusowy pokój. Do realizacji Królestwa Bożego w świecie przyczyniam się wtedy, gdy swoje serce otwieram dla Chrystusa - „On bowiem jest naszym pokojem” (Ef 2,14). Wtedy ma miejsce to, o czym pisała, cytowana przez Jana Pawła II w adhortacji o Pojednaniu i Pokucie Reconciliatio et Paenitentia, francuska mistyczka, Elisabeth Leseur: „Każda dusza, która się podnosi dźwiga świat” (ReP 16).
   Każdy człowiek nawracający się do Boga realizuje Królestwo Boże w świecie. Każda dusza realizująca swoje powołanie - także w cichości i odosobnieniu klasztoru kontemplacyjnego - przyczynia się do realizacji Królestwa Bożego w świecie. Przez każdą moją dobrą, szczerą spowiedź przymnażam dobra i pokoju - rodzinie, środowisku, w którym żyję, ojczyźnie i światu.
   Istnieje zależność pomiędzy stanem serca poszczególnych ludzi a procesami społecznymi. Im więcej Chrystusowego pokoju w sercu człowieka, tym więcej pokoju i dobra w świecie. To jest nauka duchowa.
   Tutaj też odnajdujemy najgłębszy, duchowy wymiar patriotyzmu: miłość do ojczyzny budowana na nieodzownym fundamencie czystego serca. Fundament pewny. Niezmurszały.
     
   * * *
  
 Msza Święta:
   O błogosławieństwo Boże i zdrowie dla Michaliny.
   

piątek, 19 listopada 2010

Poznawać i działać

   Refleksja w kontekście niedzielnych wyborów.
   Pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie codziennie modlimy się za Polskę. Słychać tam głosy troski i niepokoju o wyświetlenie w prawdzie naszej przeszłości i o naszą przyszłość.
    Znakiem odpowiedzialności za losy naszej Ojczyzny, Kościoła i świata jest wieloaspektowe poznawanie sytuacji współczesnego świata i adekwatne reagowanie na poznawaną sytuację: modlitwą, czynem, słowem, udziałem w wyborach.
   Ważna lektura pokazująca istotne wymiary naszej współczesności to książka Prof. Roberto de Mattei, Dyktatura relatywizmu. Kilka wyjątków niech nas zmobilizuje do przeczytania całości.
   „Marsz w kierunku totalitaryzmu rozkłada się na trzy etapy. Pierwszym jest negacja istnienia prawa i prawdy obiektywnej, czego konsekwencję stanowi zrównanie dobra i zła, grzechu i cnoty. Drugim – instytucjonalizacja dewiacji moralnych objawiająca się w przemianie prywatnej niegodziwości w publiczną cnotę. Trzecim wreszcie – wprowadzenie ostracyzmu społecznego i prawnej karalności dobra.
   Do tego momentu właśnie doszliśmy. Żyjemy w społeczeństwie hołdującym swoistemu antydekalogowi, w którym dozwolone jest wszystko poza publicznym deklarowaniem wierności zasadom porządku naturalnego i chrześcijańskiego.
   Jest to zarazem ostatni moment, aby przeciwstawić się dyktaturze relatywizmu. Jest to również czas odpowiedni, by nabrać przekonania, że Kościół i nasza cywilizacja, zachodnia i chrześcijańska, posiada śmiertelnych wrogów wewnętrznych i zewnętrznych, których zwalczanie jest naszym obowiązkiem nie tylko prawnym, ale i moralnym. […]
   Powinniśmy zatem nabrać przekonania, że w tej sprawie nie można być neutralnym: albo opisany proces będzie się pogłębiał i doprowadzi do prześladowania katolików oraz każdego, kto broni prawa naturalnego; albo w wyniku naszego zdecydowanego oporu proces dechrystianizacji ulegnie zatrzymaniu, natomiast rozpocznie się odbudowa społeczeństwa w oparciu o zasady porządku naturalnego i chrześcijańskiego.” (Roberto de Mattei, Dyktatura relatywizmu, Wydawnictwo PROHIBITA, Warszawa 2009, s. 44-46).
   Starannie dobraną lekturę obowiązkową dla Studentów Uniwersytetu Świętości pod Krzyżem znajdziemy w sektorze tematycznym (pod flagą) w dziale „Czytam”. Czytajmy!
   * * *
Msza Święta:
   18.11.2010: O Bożą opiekę dla modlących się pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie i dla kapłanów tam posługujących.
   19.11.2010: Za moją Mamę ś.p. Stanisławę - w przeddzień 23. rocznicy śmierci.
    

wtorek, 9 listopada 2010

O polityce - przed Narodowym Świętem Niepodległości

   Jako kapłan przychodzący na Krakowskie Przedmieście, aby modlić się, głosić Ewangelię i udzielać błogosławieństwa zgromadzonym, reprezentuję Chrystusa i Kościół. To zaszczyt i zobowiązanie. I mogę powiedzieć za św. Janem Bosko, założycielem nas, salezjanów: „Moją polityką jest Ojcze nasz”.
   Natomiast nigdy nie będę zniechęcał ludzi do angażowania się w politykę i nie będę dystansował się od polityki, i nie będę straszył polityką, i nie będę deklarował, że obecność tutaj to nie jest sprawa polityczna, i nie będę mówił o polityce tylko w aspekcie jej negatywnych przejawów, nadużyć i korupcji. „Koń jaki jest, każdy widzi”. A my mamy, jako katolicy, nie tylko prawo, ale święty obowiązek angażowania się w politykę!
   Pilny Student Uniwersytetu Świętości pod Krzyżem dobrze wie, że polityka to roztropna troska o dobro wspólne. Pilny Student Uniwersytetu Świętości pod Krzyżem zapoznaje się z adhortacją Jana Pawła II Christifideles laici - o powołaniu misji świeckich w Kościele i w świecie. Pilny Student Uniwersytetu Świętości pod Krzyżem dobrze wie, że Jan Paweł II w numerze 42 tego dokumentu napisał:
  
   „Aby ożywiać duchem chrześcijańskim doczesną rzeczywistość służąc — jak zostało powiedziane — osobie i społeczeństwu, świeccy nie mogą rezygnować z udziału w «polityce», czyli w różnego rodzaju działalności gospodarczej, społecznej i prawodawczej, która w sposób organiczny służy wzrastaniu wspólnego dobra; Ojcowie synodalni stwierdzali wielokrotnie, że prawo i obowiązek uczestniczenia w polityce dotyczy wszystkich i każdego; formy tego udziału, płaszczyzny, na jakich on się dokonuje, zadania i odpowiedzialność mogą być bardzo różne i wzajemnie się uzupełniać. Ani oskarżenia o karierowiczostwo, o kult władzy, o egoizm i korupcję, które nierzadko są kierowane pod adresem ludzi wchodzących w skład rządu, parlamentu, klasy panującej czy partii politycznej, ani dość rozpowszechniony pogląd, że polityka musi być terenem moralnego zagrożenia, bynajmniej nie usprawiedliwiają sceptycyzmu i nieobecności chrześcijan w sprawach publicznych.
   Przeciwnie, Sobór Watykański II mówi o tym w sposób niezwykle znaczący: «Kościół uznaje za godną pochwały i szacunku pracę tych, którzy dla posługi ludziom poświęcają swoje siły dobru państwa i podejmują się tego trudnego obowiązku» (GS 75).
   Podstawowym kryterium polityki uprawianej na rzecz osoby i społeczeństwa, jest dążenie do wspólnego dobra jako dobra wszystkich ludzi i całego człowieka, dobra, które jest dane i które gwarantuje, że jego przyjęcie jest sprawą wolnego i odpowiedzialnego wyboru poszczególnych osób czy stowarzyszeń: «Wspólnota polityczna — czytamy w Konstytucji Gaudium et spes — istnieje więc dla dobra wspólnego, w którym znajduje ona pełne uzasadnienie i sens, i z którego bierze swoje pierwotne i sobie właściwe prawo. Dobro zaś wspólne obejmuje sumę tych warunków życia społecznego, dzięki którym jednostki, rodziny i zrzeszenia mogą pełniej i łatwiej osiągnąć swoją własną doskonałość» (GS 74).
   Ponadto polityka na rzecz osoby i społeczeństwa przyjmuje jako stały kierunek postępowania obronę i promocję sprawiedliwości, rozumiane jako «cnota», w której wszyscy winni być wychowywani i jako «siła» moralna, która wspiera zaangażowanie na rzecz praw i obowiązków każdego i wszystkich, mając za podstawę osobistą godność ludzkiej istoty.
   Sprawowanie władzy politycznej winno mieć za podstawę ducha służby, gdyż tylko on, w połączeniu z konieczną kompetencją i skutecznością działania decyduje o tym, czy poczynania polityków są «jawne» i «czyste», zgodnie z tym, czego — zresztą słusznie — ludzie od nich wymagają. Pobudza to do otwartej walki i zdecydowanego przezwyciężania takich pokus, jak nieuczciwość, kłamstwo, wykorzystywanie dóbr publicznych do wzbogacenia niewielkiej grupy osób lub w celu zdobywania popleczników, stosowanie dwuznacznych lub niedozwolonych środków dla zdobycia, utrzymania bądź powiększenia władzy za wszelką cenę.
   Świeccy katolicy zaangażowani w politykę winni bez wątpienia szanować właściwie pojętą autonomię rzeczywistości ziemskiej, zgodnie z tym, co czytamy w Konstytucji Gaudium et spes: «Jest sprawą doniosłą, żeby zwłaszcza w społeczeństwach pluralistycznych doceniano właściwy stosunek między wspólnotą polityczną a Kościołem i by jasno rozróżniano to, co czynią wierni, czy to poszczególni, czy też stowarzyszeni, we własnym imieniu jako obywatele kierujący się głosem sumienia chrześcijańskiego, od tego, co czynią wraz ze swymi pasterzami w imieniu Kościoła. Kościół, który z racji swego zadania i kompetencji w żaden sposób nie utożsamia się ze wspólnotą polityczną ani nie wiąże się z żadnym systemem politycznym, jest zarazem znakiem i zabezpieczeniem transcendentnego charakteru osoby ludzkiej» (GS 76).
   Równocześnie pilnym i odpowiedzialnym zadaniem świeckich jest dawanie świadectwa tym wartościom ludzkim i ewangelicznym, które posiadają wewnętrzny związek z działalnością polityczną, jak wolność, sprawiedliwość, solidarność, wierne i bezinteresowne oddanie sprawie wspólnego dobra, prosty styl życia, preferencyjna opcja na rzecz ubogich i najmniejszych. Wymaga to, by byli oni coraz bardziej ożywieni duchem rzeczywistego uczestnictwa w życiu Kościoła i coraz lepiej znali jego naukę społeczną. W spełnianiu tego zadania stałym wsparciem będzie dla nich bliskość wspólnot chrześcijańskich i ich pasterzy.
   Stylem oraz narzędziem polityki, która chce dążyć do prawdziwego rozwoju człowieka, jest solidarność. Ta zaś wymaga czynnego i odpowiedzialnego uczestnictwa w życiu politycznym wszystkich i każdego obywatela oraz rozmaitych grup, związków zawodowych, partii: wszyscy razem i każdy z osobna jesteśmy odbiorcami polityki i jej aktorami. W tej dziedzinie solidarność, jak powiedziałem w encyklice Sollicitudo rei socialis, jest czymś więcej aniżeli «tylko nieokreślonym współczuciem czy powierzchownym rozrzewnieniem wobec zła dotykającego wielu osób, bliskich czy dalekich. Przeciwnie, jest to mocna i trwała wola angażowania się na rzecz dobra wspólnego, czyli dobra wszystkich i każdego, wszyscy bowiem jesteśmy naprawdę odpowiedzialni za wszystkich» (SRS 38).
   Dzisiaj solidarność polityczna, przekraczając granice poszczególnych państw czy bloków, musi objąć wszystkie kontynenty, cały świat. Owocem solidarnej polityki, przez wszystkich tak bardzo upragnionym, lecz jeszcze wciąż niedojrzałym, jest pokój. Świeckim nie wolno traktować obojętnie, biernie i z dystansem tego wszystkiego, co jest z pokojem sprzeczne lub mu zagraża, jak przemoc, wojna, tortury i terroryzm, obozy koncentracyjne, militaryzacja polityki, wyścig zbrojeń oraz zagrożenie nuklearne. Przeciwnie, jako uczniowie Jezusa Chrystusa, który jest «Księciem pokoju» (Iz 9, 5) i «naszym pokojem» (Ef 2, 14), świeccy winni być ludźmi «wprowadzającymi pokój» (Mt 5, 9), zarówno przez nawrócenie «serca», jak przez działanie na rzecz prawdy, wolności, sprawiedliwości i miłości, które stanowią niezbywalną podstawę pokoju.” (ChL 42).
  
   To dzisiejsze słowo umieszczam tutaj w kontekście 92. rocznicy odzyskania niepodległości przez naszą Ojczyznę. Warto nad tymi tekstami medytować, wyciągać wnioski i odważnie podejmować odpowiednie działania.
   Koniecznie zaopatrzmy się we flagi polskie i wywieśmy je 11 listopada. Świętujmy!
   A jutro, 10 listopada, spotkajmy się w Archikatedrze Warszawskiej na Mszy Świętej o godz. 19.00. Ksiądz Proboszcz będzie na nas czekał. Upływa kolejny miesiąc od katastrofy pod Smoleńskiem. Pamiętamy.
  
Lektura dla pilnych Studentów Uniwersytetu Świętości pod Krzyżem:
   Jan Paweł II, Christifideles laici. Posynodalna adhortacja apostolska o powołaniu i misji świeckich w Kościele i w świecie.
   * * *
Msza Święta:
   O błogosławieństwo Boże i zdrowie dla Michała.
   

środa, 18 sierpnia 2010

Uniwersytet Świętych (2)

   Pasterze mają w Kościele zaszczytny obowiązek troski o wiernych. Przerażający jest rachunek sumienia, jaki robi dzisiaj pasterzom prorok Ezechiel (I czytanie), a raczej sam Pan Bóg ustami proroka. Konkluzja jest pełna nadziei: bo ostatecznie sam Pan Bóg jest Pasterzem - troskliwym, czuwającym i zawsze uważnym, i obecnym wśród swoich.
   Politycy też mają swoją misję do spełnienia. Nie powinni wchodzić w zakres tego, co należy do kompetencji Kościoła. Politycy powinni realizować to, co do nich należy.
   Interesująca i intrygująca jest historia relacji między państwem a Kościołem, między politykami a pasterzami Kościoła.
   Oto jeden sympatyczny epizod – z IV wieku:

   „Prawdziwy biskup
   Zdarzyło się, że cesarz Teodozjusz, obejmując tron Wschodu po nieszczęsnym Walensie, przyjął wszystkie panujące tam zwyczaje. W Konstantynopolu cesarz zasiadał w katedrze wśród duchowieństwa, uważając się za kogoś w rodzaju szefa biskupów. Gdy zjawił się w Mediolanie, zasiadł również w prezbiterium. Ambroży poprosił cesarza, żeby zechciał łaskawie przejść do części przeznaczonej dla świeckich. Teodozjusz, zaskoczony, zastosował się do żądania biskupa. Potem, nawet w Konstantynopolu, nie zajmował już miejsca przeznaczonego dla kleru.
   Nawiązując do epizodu w Mediolanie, cesarz powiedział: Spotkałem tylko jednego prawdziwego biskupa - Ambrożego z Mediolanu!
   (Ks. Z. Podlejski, Święci (nie)święci. Epizody z życia świętych).
  
   Tak mi się ten epizod kojarzy z dzisiejszą wypowiedzią Arcybiskupa Sławoja Leszka Głodzia. Oczywiście, nie tylko z tą wypowiedzią i nie tylko tego biskupa.
   * * *
   Koniecznie przeczytajmy o dzisiejszej audiencji Ojca świętego Benedykta XVI.
   * * *
   Zachęcam do codziennego czytania i rozważania Słowa Bożego, które odczytywane jest podczas codziennych Mszy Świętych. Teksty znajdziemy nad flagą, w dziale „Liturgia dzisiaj” - kliknijmy TOLLE, LEGE! (Bierz, czytaj!) i tam wybierzmy link „Czytania liturgii Mszy św.”. To Słowo jest ważniejsze od wszystkich blogów na świecie razem wziętych. To Pan Bóg mówi - przez Kościół i w Kościele.
   * * *
   Dzisiejsza modlitwa pod Krzyżem. Chcę publicznie powiedzieć dobre słowo o ks. Stanisławie Małkowskim. Potrafił dostrzec obecność współbrata w kapłaństwie, podkreślić fakt jego imienin, poprowadzić za niego modlitwę, udzielić głosu. Szczegół świadczący o wrażliwości kapłańskiego serca. Za to ks. Stanisławowi dziękuję.
   Pewna Pani Profesor, której nazwiska nie chcę tutaj z pewnych racji podawać, napisała: „Uważam, że należy szanować tych, którzy chcą modlić się przed krzyżem, który postawili przed pałacem swojego Prezydenta.”

   * * *
Msza Święta:
   W intencji s. Numilli - o świętość, błogosławieństwo Boże i odważną wierność w wypełnianiu Woli Bożej.
   

piątek, 13 sierpnia 2010

Witaj, Krzyżu zwycięski!

   Pan Bóg jeszcze mnie nie pozbawił używalności rozumu, więc zacznę od prostych pytań: Czy jeśli jakiś polityk wypowiada się w obronie Krzyża i Jego obecności w sferze publicznej, to on manipuluje Krzyżem i wykorzystuje go "do swoich celów"? Czy zadaniem polityka nie jest roztropna troska o dobro wspólne? A czy w zakresie tego dobra nie znajduje się przede wszystkim człowiek, także z jego wymiarem religijnym i prawem do publicznego manifestowania swojej wiary? Niepokoi mnie to siermiężne, a priori, zarzucanie manipulacji i instrumentalizacji tym, którzy pełniąc funkcje publiczne, stają w obronie Krzyża. Właśnie to pachnie mi manipulacją i nieuczciwym uogólnieniem, i podejrzliwością powszechną. To niepokojące.
    Czy politycy nie mają prawa zabierać głosu w sprawie obrony obecności znaków wiary w sferze publicznej? Czy ktoś chce im zamknąć usta szybkim argumentem manipulacji? W jakim celu? Są przedstawicielami narodu, więc dlaczego z góry się ich dezawuuje, kiedy jasno stawiają sprawę? Czy nie jest raczej problemem i wielkim znakiem zapytania dlaczego tak mało polityków w tej sprawie ma jasne, ludzkie i zgodne z Konstytucją stanowisko?
   Pan Bóg jeszcze mnie nie pozbawił używalności rozumu, więc stawiam pytania. Poważne pytania i ważne.
  
   Nocna modlitwa pod Krzyżem. Znowu było nas dwóch kapłanów.
   Uczono mnie szczególnego szacunku dla ludzi, którzy się modlą. Mój promotor uczył nas na wykładach, abyśmy z respektem traktowali człowieka i jego sferę duchowości, modlitwy, przeżyć religijnych. Może Ksiądz Profesor nie przewidział, że już wkrótce mogą nastać w Polsce - za jakąś publiczną aprobatą! - czasy nowej anty-szkoły: pogardy dla ludzi modlących się, nieuszanowania czasu i miejsca modlitwy.
   Zwieńczeniem i najpiękniejszym owocem człowieczeństwa jest duchowość - życie człowieka z Bogiem - w relacji miłości, ufności, wiary. Kto gardzi człowiekiem modlącym się, uderza w to, co w człowieku najpiękniejsze, intymne, szlachetne. Kto gardzi człowiekiem modlącym się, gardzi Bogiem. Skutki poniesie.
   Podchodzą blisko, gadają głośno, ktoś czasem bezczelnie wykrzykuje… Są i inne przejawy pogardy, o których wolę nie pisać. Wczoraj w nocy odczułem, jak trudno jest modlić się w takich warunkach. Wytrwaliśmy.
   Tyle jest przestrzeni w Warszawie a oto jest grupa ludzi, którzy przychodzą właśnie tam i zamiast skupienia, modlitwy, rzeczowej rozmowy, mają jakąś destrukcyjną anty-„misję” do spełnienia. Czy ich przysyła diabeł? To dzieje się codziennie, co wieczór, co noc i przybiera różny stopień natężenia. Pytam się: Z jakich rodzin oni wyszli? Jakich oni mieli rodziców? Jakie szkoły oni kończyli? Jakich oni mieli nauczycieli, wychowawców, wykładowców? W jakich środowiskach się obracają? Jakie mass media ich tak anty-wychowały? Jakie jest ich zadanie przy Krzyżu?
   Trzeba z wielkim szacunkiem podchodzić do ludzi, którzy się modlą. Najlepiej modlić się razem z nimi, uszanować tajemnicę spotkania człowieka z Bogiem - także przy Krzyżu.
   Jak wielką moc ma święta liturgia Kościoła! Dzisiaj szczególnie uważnie odmawiałem Hymn z Nieszporów: Każde słowo tej modlitwy jest ważne, nośne i nabiera nowej aktualności w kontekście Krzyża z Krakowskiego Przedmieścia… Zwróćmy nasze serce ku Panu Bogu i w skupieniu pomódlmy się tymi słowami:

   Witaj, krzyżu zwycięski,
   Zbroczony krwią Chrystusa
   Ceno naszej wieczności
   Zdobytej Jego męką!

   Drzewo twarde i szorstkie,
   Na tobie wisiał Jezus,
   Aby z Ojcem pojednać
   Swych braci marnotrawnych.

   Drzewo mocno wrośnięte
   W niewdzięczną glebę świata,
   Zapuść swoje korzenie
   W głębiny ludzkiej duszy.

   Światłem jesteś nadziei
   Na mrocznej drodze życia,
   Siłą w nocy cierpienia
   I portem dla zbłąkanych.

   Bogu w Trójcy jednemu
   Niech zawsze będzie chwała;
   Cała ziemia niech sławi
   Najświętszy znak zbawienia. Amen.
  
   * * *

   Cenne są głosy intelektualistów dotyczące aktualnych spraw polskich. Są wśród nich i salezjanie, co mnie osobiście szczególnie cieszy. Oni nas uczą szlachetnego, uczciwego myślenia i odpowiedzialności za dobro wspólne. Zachęcam Czytelników do uważnej lektury dwóch tekstów z dzisiejszego wydania Naszego Dziennika. Chodzi o ważne i kompetentne wyjaśnienia ks. prof. dr. hab. Józefa Krukowskiego i krótki wywiad z ks. prof. dr. hab. Andrzejem Maryniarczykiem SDB. Ks. prof. Maryniarczyk, salezjanin, już po raz kolejny z troską zabiera głos w sprawach naszej Ojczyzny. Niepokornie dodam: jestem dumny, ze miałem takiego wykładowcę :)
   * * *
   Życzliwie przypominam, że wybór tekstów dotyczących obrony Krzyża znajdziemy w dziale „Krzyż - obrona”. A w sobotę koniecznie przeczytajmy sobie życiorys św. Maksymiliana Marii Kolbe - znajdziemy w dziale "Święci i Błogosławieni". Cóż to za wielki Święty! Zapraszam.
   * * *
Msza Święta dzisiaj:
   W intencji modlących się przy Krzyżu na Krakowskim Przedmieściu oraz w intencji ich rodzin - o błogosławieństwo Boże, umocnienie i obronę przed złem oraz o dobre owoce ich modlitwy.
 

niedziela, 8 sierpnia 2010

Krótki cykl o pożytkach korzystania z katolickich mass mediów - cz. 11

   No, proszę Państwa, nie bądźmy religijnymi egoistami! :) Korzystanie z katolickich mass mediów jest zobowiązujące. Między innymi w tym sensie, że sami z nich korzystając, mamy zaszczytny obowiązek - Boży imperatyw! - aby o nich mówić innym, z cierpliwością, szacunkiem, odwagą, a jeśli można - to i z humorem, i sympatią.
   Paradygmat takiego zachowania znajdujemy u św. Piotra i u św. Jana, którzy powiedzieli jasno: „Bo my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli” (Dz 4,20). Prawda przynagla do rozpowiadania jej! Pan Jezus mówi tak prosto: „co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach! Nie bójcie się!” (Mt 10,27-28).
   W żadnym wypadku nie stawiam siebie jako wzór, ale osobiście korzystam z każdej nadarzającej się okazji, aby dla dobra ludzi, których spotykam, podarować im dobre słowo i życzliwą zachętę do korzystania z katolickich mass mediów. Jak to robię? Nie polemizuję. Polecam konkretne wartościowe programy. Życzliwie zachęcam. A skutki tego sympatycznego mojego gadania pozostawiam Panu Bogu. Trzeba siać.
   Siejmy!
   * * *
   A tutaj mamy coś o mieszaniu się Kościoła do polityki. Lektura dla myślących! Cośkolwiek o tym wspomniałem w moim kazaniu opublikowanym poniżej, pod datą 25 lipca. Chciałem na ten temat coś tu dopisać, ale nie dopiszę. Dlaczego ten tekst tutaj umieściłem, dlaczego takimi słowami go anonsuję i dlaczego teraz go umieszczam, inteligentny Czytelnik zrozumie. Przeczytajmy z uwagą!
   * * *
   W latach prześladowań komunistycznych mówił Prymas Polski kardynał August Hlond SDB: „Musi być w nas gotowość na krzyż, na ból – to są czasy wyjątkowe, w których Polska odegra wielką rolę, to czasy odrodzenia. Polskę prowadzi Bóg ciężkimi, ale prostymi drogami. Naszym obowiązkiem jest pogłębiać życie chrześcijańskie, sakramentalne. O ducha chodzi – to jest wartość!” 
   Słowa dzisiaj jeszcze bardziej aktualne.
    * * *
Msza Święta dzisiaj:
   Zgodnie z wolą ofiarodawcy.
   * * *
   Dzisiaj zainaugurowałem nowy dział - „Różaniec”. Zapraszam.
  

sobota, 24 lipca 2010

Modlitwa, modlitwa, modlitwa...

   Pewien starszy kapłan mówił tak prosto: "Modlitwa, modlitwa, modlitwa…!" Rozważmy dobrze niedzielne czytania. Pan Bóg nam mówi o modlitwie.
   Wśród różnych aspektów dotyczących modlitwy dotknę jednego, który nazwałbym: społeczna użyteczność modlitwy.
   Człowiek, który szczerze z Panem Bogiem rozmawia, będzie użyteczny dla ludzi. Z kim przestajesz, takim się stajesz. Jeśli przestaję z Panem Bogiem codziennie, to będę się do niego upodabniał. I będę coraz bardziej dobry, bezinteresowny, uczciwy, uczynny i miłujący - na wzór Pana Jezusa.
   Polityk ateista jest niebezpieczny. Fałszywe rozpoznanie rzeczywistości (ateizm) skutkuje nieadekwatną wizją moralności (amoralizm) i błędnym działaniem (pomylona praxis). Historia dostarcza przykładów aż nadto. Kwestia poważna, bo łączy się z destrukcją życia społecznego i poszczególnych ludzi.
   Polityk wierzący (nie z etykietki pyszałkowato sobie przyklejanej) jest pożyteczny. Prawdziwościowe rozpoznanie rzeczywistości skutkuje adekwatną wizją moralności i słusznym działaniem. Historia dostarcza nam przykładów polityków świętych (sic!). Jest wśród nich i dzisiejsza patronka, św. Kinga.
   Każdy z nas ma możliwość realnego wpływu na losy innych. Francuska mistyczka pisze: „Każda dusza, która się podnosi, dźwiga świat" (Elisabeth Leseur). A zatem, każde moje osobiste nawrócenie i szczera relacja z Panem Bogiem mają realne, dobroczynne reperkusje duchowe w życiu innych ludzi - tych, z którymi spotykamy się na co dzień, i tych, o których nic nie wiemy.
   Modlitwa ma skutki dalekosiężne. Warto o tym pomyśleć. Warto się modlić. Trzeba się modlić. Modlitwa, modlitwa, modlitwa…!
   Wróciłem z Krakowskiego Przedmieścia. Mowa i rozmowa, i gadanie - nie wystarczą. Byłem chyba jedynym, który się modlił przy Krzyżu. Wyjąłem Różaniec i modliłem się za Poległych pod Smoleńskiem. Marzy mi się, aby ludzie gromadzili się przy Krzyżu po to, aby się modlić. W przeciwnym wypadku sprawa Krzyża spod pałacu prezydenckiego nie napawa optymizmem. Tam, pod Krzyżem, jest Anioł i kręci się diabeł. To jest intensywne zmaganie mocy. Kwestia poważna. Zwycięstwo dokona się przez modlitwę. Jeśli ona będzie.


   
fot. AFK

środa, 21 lipca 2010

Elementarz etyczny polityka

   Polityk jest człowiekiem. Ma do wypełnienia zadania - ważne, bo dotyczą życia narodu, ludzi. Aby je dobrze wypełnić nie wystarczy kompetencja. Polityków obowiązują także przykazania Boże - przed drzwiami urzędu i za drzwiami urzędu. Politycy mają ponad sobą Władcę wszechświata - Pana Boga.
   Wszelki bałagan w świecie ma swój korzeń w odstąpieniu od Pana Boga. Polityk niemoralny krzywdzi ludzi. Można butnie przestawiać Krzyże, ale przyjdzie czas odpowiadania za swoje czyny przed Niezawisłym Sądem Nieskorumpowanego Sędziego. Tu nie ma żartów.
   Działanie polityka liczącego się z Bogiem i zachowującego Boże Przykazania jest dobroczynne. Taki polityk klęka przed Krzyżem razem z narodem, aby oddać hołd Najwyższemu.
   Wszystko zaczyna się od serca uczciwego i szczerego przed Bogiem. Na tym fundamencie można budować służbę społeczną, publiczną, polityczną. "Poznacie ich po ich owocach" (Mt 7,20).
   Sam Bóg suwerenny - wspaniale nie liczący się z wymogami political correctness - naucza z autorytetem:

„Biada prawodawcom ustaw bezbożnych
i tym, co ustanowili przepisy krzywdzące,
aby słabych odepchnąć od sprawiedliwości
i wyzuć z prawa biednych mego ludu;
by wdowy uczynić swoim łupem
i by móc ograbiać sieroty!
Lecz co zrobicie w dzień kary,
kiedy zagłada nadejdzie z dala?
Do kogo się uciekniecie o pomoc,
i gdzie zostawicie wasze bogactwa?
Nic, tylko skulić się wam pomiędzy jeńcami
albo paść wśród pomordowanych.
Po tym wszystkim nie uśmierzył się gniew Jego
i ręka Jego - nadal wyciągnięta.” (Iz 10,1-4)

„Słuchajcie więc, królowie, i zrozumiejcie,
nauczcie się, sędziowie ziemskich rubieży!
Nakłońcie ucha, wy, co nad wieloma panujecie
i chlubicie się mnogością narodów,
bo od Pana otrzymaliście władzę,
od Najwyższego panowanie:
On zbada uczynki wasze i zamysły wasze rozsądzi.
Będąc bowiem sługami Jego królestwa, nie sądziliście uczciwie
aniście prawa nie przestrzegali,
aniście poszli za wolą Boga,
przeto groźnie i rychło natrze On na was,
będzie bowiem sąd surowy nad panującymi.
Najmniejszy znajdzie litościwe przebaczenie,
ale mocnych czeka mocna kara.
Władca wszechrzeczy nie ulęknie się osoby
ani nie będzie zważał na wielkość.
On bowiem stworzył małego i wielkiego
i jednakowo o wszystkich się troszczy,
ale możnym grozi surowe badanie.
Do was więc zwracam się, władcy,
byście się nauczyli mądrości i nie upadli.”
(Mdr 6,1-9)

   Amen.