Po Soborze Watykańskim II Pan Bóg nie zmienił poglądów.

Zapraszam na mój nowy blog:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowo Boże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowo Boże. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 maja 2011

Miłość w Prawdzie – różna w przejawach


   Powiedzmy od razu: nie do wszystkich Pan Jezus odnosi się z łagodnością.
   Niektórzy ludzie przedkładają swoje prywatne interpretacje Słowa Bożego ponad samo Słowo Boże. Niektórzy ludzie filtrują Słowo Boże, zręcznie i „poprawnościowo” pomijając milczeniem niektóre aspekty Prawdy zawartej w Biblii. Jednym ze skutków takiego nieuczciwego odczytywania Słowa Bożego jest tworzenie sobie przesłodzonego obrazu Pana Jezusa. Przesłodzona herbata. Mdli.
   Pan Jezus jest taki, jaki jest a nie taki, jakim się wydaje temu albo tamtemu.
   Jest kwestia uczciwego odczytywania i zrozumienia Słowa Bożego. Kwestia metodologiczna, epistemologiczna i lingwistyczna. Głębiej: kwestia Prawdy. Słowo Boże domaga się przyjęcia takim, jakie jest a nie takim, jakie nam się wydaje, że jest.
   Dzisiaj w liturgii Kościoła słyszymy:
   „Szczepan mówił do ludu i starszych, i uczonych: «Twardego karku i opornych serc i uszu! Wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu. Jak ojcowie wasi, tak i wy! Któregoż z proroków nie prześladowali wasi ojcowie? Pozabijali nawet tych, którzy przepowiadali przyjście Sprawiedliwego. A wyście zdradzili Go teraz i zamordowali. Wy, którzy otrzymaliście Prawo za pośrednictwem aniołów, lecz nie przestrzegaliście go».
   Gdy to usłyszeli, zawrzały gniewem ich serca i zgrzytali zębami na niego” (Dz 7, 51-54).
   Pan Jezus kocha każdego człowieka. Pan Jezus głosi Prawdę. Jest Prawdą. A Jego miłość w Prawdzie wyraża się przynajmniej na trzy sposoby: łagodność, surowość, milczenie.
   Można wyróżnić trzy grupy ludzi, wobec których Pan Jezus stosuje trzy sposoby odnoszenia się. Te trzy sposoby odnoszenia się Pana Jezusa do trzech grup ludzi mają swoje uzasadnienie w trzech stanach czy postawach serca tych ludzi. Chodzi o następujące postawy: szczerą, zatwardziałą, zabawową.
   Chrystus do niektórych odnosi się z łagodnością (np. Mt 11, 28).
   Do innych odnosi się z surowością (np. J 2, 15).
   Do jeszcze innych stosuje milczenie – nie rozmawia z nimi (np. Łk 23, 9).
   Podsumowując:
   Do ludzi szczerych i pokornych – łagodność.
   Do ludzi przewrotnych i zatwardziałych w złu – surowość.
   Do ludzi bluźniących i traktujących Boga zabawowo – milczenie.
   Warto o tym pamiętać i naśladować Pana Jezusa. Sprawa aktualna nie tylko w Warszawie i nie tylko przy Krzyżu na Krakowskim Przedmieściu.
   Wczoraj, po zakończeniu naszych modlitw, przypomniałem o tym zgromadzonym w centrum naszej Stolicy. Inteligentni słuchacze zrozumieli dlaczego.
  
   * * *
  
   Dzisiaj gromadzimy się w Archikatedrze Warszawskiej o godz. 19.00. Transmisja w Telewizji Trwam i Radiu Maryja umożliwi uczestnictwo tym, którzy do Warszawy dotrzeć nie mogą.
  
   * * *
   
 Msza Święta:
   9.05.2011:  Za śp. Leonię Dąbrowską.
  10.05.2011 Archikatedra w Warszawie: Za ofiary tragedii pod Smoleńskiem.
    

niedziela, 8 maja 2011

Jedna sprawa jest konieczna


   Pośród chaosu świata, pośród mędrkowania niektórych członków Kościoła, pośród przekręcania krystalicznej prawdy Ewangelii, pośród pomylonych pomysłów stawiania człowieka ponad Boga wybrzmiewa głos Pana Boga.
   Człowiek nie jest ważniejszy od Pana Boga.
   Ludzkie słowo nie jest ważniejsze od Słowa Bożego.
   Pan Bóg jest najmądrzejszy na świecie.
   Pan Bóg jest najważniejszy.
   Poucza nas Pan Bóg z troską i wyraziście: „Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala” (Hbr 12, 2).
   Jedna sprawa jest konieczna: esse cum Christobyć z Chrystusem (Flp 1, 23).
   Aby to stało się faktem w naszym życiu słuchajmy codziennie krystalicznej prawdy Ewangelii i starajmy się Słowo Boże wprowadzać w czyn. Droga świętości.
   Razem ze św. Pawłem mówię dzisiaj do tych, którym jako kapłan głoszę Słowo Boże: „Trzymajcie się mocno Słowa Życia, abym mógł być dumny w dniu Chrystusa, że nie na próżno biegłem i nie na próżno się trudziłem” (Flp 2, 16).
   „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5,29).
  
   * * *
  
Msza Święta:
   5.05.2011:  Za śp. ks. Stanisława Snarskiego SDB.
   6.05.2011:  Za śp. ks. prof. Ryszarda Rubinkiewicza SDB.
  7.05.2011:  O błogosławieństwo Boże i zdrowie dla mojego taty Stanisława – w przeddzień imienin.
   8.05.2011:  Zgodnie z wolą Ofiarodawcy.
    

poniedziałek, 21 lutego 2011

Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego


   „Chodzi mi o to, aby język giętki
   Powiedział wszystko, co pomyśli głowa:
   A czasem był jak piorun jasny, prędki,
   A czasem smutny jako pieśń stepowa,
   A czasem jako skarga nimfy miętki,
   A czasem piękny jak aniołów mowa...
   Aby przeleciał wszystko ducha skrzydłem.
   Strofa być winna taktem, nie wędzidłem.
   [...]”
      Juliusz Słowacki (1809-1849), Beniowski, Pieśń V
  
   Kilka elementarnych refleksji - dla Polaka i katolika ważnych i aktualnych semper et ubique. Mówiłem dzisiaj o tym do zgromadzonych na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie pilnych (mimo mrozu) Studentów Uniwersytetu Świętości pod Krzyżem.
   Wśród ważnych funkcji języka możemy wyróżnić:
   * funkcję kognitywną - dzięki językowi poznajemy rzeczywistość, poznajemy prawdę;
   * funkcję ekspresywną - dzięki językowi wyrażamy siebie, manifestujemy to, co nam w duszy gra;
   * funkcję społeczną - dzięki językowi nawiązujemy relacje z innymi, tworzymy więzi społeczne.
   Dzięki temu, że słuchamy Słowa Bożego, rodzi się i wzrasta nasza wiara - fides ex auditu! „Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa” (Rz 10, 17).
   Posługiwanie się językiem powinno charakteryzować się odpowiedzialnością. Pisze św. Paweł: „Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym” (Ef 4, 29).
   Drogocenne jest poprawne posługiwanie się mową ojczystą - wyraz miłości do Polski!
   Kończę słowem szlachetnym. Polskim słowem.

   Julian Tuwim (1894-1953), Ojczyzną moją jest Bóg

   Ojczyzną moją jest Bóg, 
   Duch, Syn i Ojciec wszechświata.
   Na każdej z moich dróg 
   Ku Niemu dusza ulata.

   Ojczyzną moją jest łan, 
   Łan Polski, prostej, serdecznej, 
   Niech mi pozwoli Pan 
   W nim znaleźć spoczynek wieczny.

   Ojczyzną moją jest dom, 
   Kochany dom rodzicielski, 
   Przytułek cichym snom 
   Młodości sielskiej - anielskiej.

   Patrzę, strudzony śród dróg, 
   W oczu twych błękit przeczysty, 
   I jest w nim wszystko: i Bóg, 
   I Polska, i dom ojczysty.
  
   * * * 
  
   Lektura serdecznie obowiązkowa!
   W sektorze tematycznym (pod flagą), w dziale Polonica, znajdziemy link do Listu Episkopatu Polski, Bezcenne dobro języka ojczystego.
   Tam też znajdziemy kilka innych pożytecznych linków.
   
   * * *
  
Msza Święta:
   O błogosławieństwo Boże i zdrowie dla Michaliny.
    

wtorek, 15 lutego 2011

Lidia nie miała problemów ze słuchem


   Dzisiaj Pan Jezus mówi: „macie uszy, a nie słyszycie?” (Mk 8, 18).
   Wielu ludzi jest chorych na ucho. Chory na ucho. Św. Paweł diagnozuje: „Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań - ponieważ ich uszy świerzbią - będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom” (2 Tm 4, 3-4).
   Są i inne problemy z uchem: na skutek usłyszenia Słowa Prawdy ludzie żyjący w zakłamaniu reagują dzisiaj rzekomo miłym tłumaczeniem się, że oni nie mieli złych intencji, że owszem są tolerancyjni, że nie chcieli nikogo urazić, albo groteskowo i żenująco w tonie: ja jestem święta, to ksiądz jest niekulturalny”.
   Klasyczne zachowania ludzi zakłamanych wobec ułyszanego Słowa Prawdy to reagowanie gniewem, nienawiścią, wściekłością, agresją, wrzaskiem, oburzaniem się, bluźnierstwem, zarzutem jątrzenia, zarzutem nietolerancji, zarzutem działania pod wpływem złego ducha (zob. Mt 12, 24!), zarzutem dzielenia, sprzeciwianiem się, osądzaniem, oskarżaniem, obmową, oszczerstwem, plotkami, pomówieniami, fałszywym świadectwem, prostackimi wyzwiskami, wulgarnymi słowami, podburzaniem tłumu, zazdrością, chęcią zemsty, chęcią doprowadzenia do zamilknięcia głosiciela Prawdy, poniżaniem, prześladowaniem i dążeniem do wyeliminowania tego, kto im Słowo Prawdy powiedział.
   Taka była reakcja na słowa Pana Jezusa w Nazarecie: „Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić” (Łk 4, 28-29). Głupi tłum!
   Taka była reakcja na słowa św. Szczepana: „podburzyli lud, starszych i uczonych w Piśmie. Przybiegli, porwali go i zaprowadzili przed Sanhedryn. Tam postawili fałszywych świadków” (Dz 6, 12-13). To nie koniec. „Gdy to usłyszeli, zawrzały gniewem ich serca i zgrzytali zębami na niego. […] A oni podnieśli wielki krzyk, zatkali sobie uszy i rzucili się na niego wszyscy razem. Wyrzucili go poza miasto i kamienowali” (Dz, 7, 54.57-58).
   Nielepszy los spotkał św. Pawła. Przemawiał w synagodze w Antiochii Pizydyjskiej do tłumnie zgromadzonych słuchaczy. „Gdy Żydzi zobaczyli tłumy, ogarnęła ich zazdrość, i bluźniąc sprzeciwiali się temu, co mówił Paweł. […] Żydzi podburzyli pobożne a wpływowe niewiasty i znaczniejszych obywateli, wzniecili prześladowanie Pawła i Barnaby i wyrzucili ich ze swoich granic” (Dz 13, 45.50).
   A kiedy św. Paweł przemawiał do zatwardziałych Żydów, ci wrzasnęli prostacko: „«Precz z ziemi z takim, nie godzi się bowiem, aby on żył!» Kiedy oni krzyczeli i zrzucali szaty, i piaskiem ciskali w powietrze…” (Dz 22, 22-23).
   Podobny los spotkał św. Jana Chrzciciela, który za to, że jasno głosił prawdę i wypominał wielkim tego świata grzechy, poniósł śmierć przez zawiść mściwej kobiety (por. Mt 14, 1-12).
   Wielu ludzi jest chorych na ucho. Chory na ucho.
   Słowo Boże diagnozuje:
   „Usłyszycie dobrze, ale nie zrozumiecie,  
   i dobrze będziecie widzieć, a nie zobaczycie. 
   Bo otępiało serce tego ludu. 
   Usłyszeli niechętnie i zamknęli oczy, 
   aby przypadkiem nie zobaczyli oczami 
   i uszami nie usłyszeli, 
   i nie zrozumieli sercem, i nie nawrócili się, 
   i abym ich nie uleczył” (Dz 28,26-27).
   Otępiało serce tego ludu. Można mieć otępiały słuch, otępiały wzrok, otępiałą głowę. „Nie mam głowy do spraw Bożych!”, ja tu jestem w innej sprawie”.
   „Ksiądz coś mówił. Ale nie wiem, co”. „Coś tam ksiądz mówił, no coś pobożnego, bo to ksiądz, więc coś tam pobożnego gadał, coś tam gadał, coś tam…”.
   Człowiek pełny siebie nie słyszy tego, co mówi do niego Pan Bóg (tak, tak, to nie pomyłka - nie mówię o człowieku pewnym siebie, lecz pełnym siebie). Nie mówię tu o doraźnych rozproszeniach, które mogą mieć różne przyczyny, np. zdrowotne, mówię o zasadniczej postawie niechęci do słuchania Słowa Bożego.
   Celnym tekstem pyta wnikliwie współczesne pokolenie Kardynał Joseph Ratzinger:
   
   „Gdzie dziś podziali się «cisi tej ziemi», którzy bez wielkich słów i bez szukania dla siebie rozgłosu, bez specjalnego wykształcenia, naprawdę żyli Słowem Bożym, nim oddychali, myśleli i prawdziwie dobrze czuli się w Kościele? Mamy dziś zbyt wielu ludzi, którzy za dużo mówią, udowadniają, że oni także mają coś do powiedzenia, oczywiście - najlepiej coś krytycznego, wykazując, że wprawdzie nie wszystko wiedzą, ale w każdym razie lepiej wiedzą. Mamy natomiast za mało ludzi, którzy są zdolni słuchać w ciszy, chłonąć święte Słowo Boże i którzy umieją się nim zachwycić i tak nim się przejąć, że staje się prawdziwie ich chlebem. Kto z nas może powiedzieć, że Pismo święte, psalmy, hymny uwielbienia Bożego stały się dlań żywą mową serca, że cisną mu się na usta, gdy przestaje rozumować i pozwala ustom mówić to, czego serce jest pełne? W zasadzie żywimy się soczewicą i wodą, podczas kiedy w Piśmie świętym daruje nam Bóg stągwie wybornego wina. Maryja, pokorna służebnica Pana, powinna nas pysznych zawstydzić i zachęcić do ukochania cudownego podarunku Boskich nauk. Abyśmy się stali ludźmi, mającymi uszy do słuchania Słowa Bożego także wśród dzisiejszych hałasów, zdolnych uczynić nas głuchymi aż do wnętrza duszy.
   Chciejmy otworzyć znów nasze serce dla cudownego daru Słowa Bożego, które nas pociesza pośród nocy tego świata i uwesela w dniach pogodnych, w radościach, które także pochodzą od Boga” (Kard. J. Ratzinger, Dogma und Verkündigung, s . 407 n., cyt. za: Służyć Prawdzie, 12 IX).
  
   Bóg przemawia do nas codziennie przez Słowo Starego Testamentu i Nowego Testamentu. Przemawia w liturgii Kościoła. Przemawia na ulicach i placach. Przemawia przez biskupów i kapłanów, gdy nauczają Bożej nauki. Słuchamy w skupieniu? Codziennie? A może odwracamy głowę, może z mądrą miną obwieszczamy światu, że kazania powinny być krótkie, a jeszcze lepiej, żeby Msza była bez kazania, co tam pleban gada…, w ogóle po co gada...
   Przy okazji: Pan Bóg nakazuje nam szacunek dla głosicieli Słowa Bożego. Czytamy: „Prezbiterzy, którzy dobrze przewodniczą, niech będą uważani za godnych podwójnej czci, najbardziej ci, którzy trudzą się głoszeniem słowa i nauczaniem” (1 Tm 5, 17).
   Wróćmy do problemu ucha. Pan Bóg poleca nam słowo mądrości:
   „Chętnie słuchaj wszelkiego wykładu rzeczy Bożych, 
   a przysłowia rozumne niech nie ujdą twojej uwagi!” (Syr 6, 35).
   Lidia nie miała problemów ze słuchem. Św. Łukasz tak to relacjonuje:
   „wyszliśmy za bramę nad rzekę, gdzie - jak sądziliśmy - było miejsce modlitwy. I usiadłszy rozmawialiśmy z kobietami, które się zeszły. Przysłuchiwała się nam też pewna «bojąca się Boga» kobieta z miasta Tiatyry imieniem Lidia, która sprzedawała purpurę. Pan otworzył jej serce, tak że uważnie słuchała słów Pawła” (Dz 16, 13-14).
   Modlę się dzisiaj słowami liturgii:
   „Otwórz, Panie, nasze serca,
   abyśmy uważnie słuchali słów Syna Twojego” (por. Dz 16,14).
   Kiedy się tak modlę, nie mam problemów ze słuchem.
   Pan Jezus uzdrawia ucho.
   Słucham.
   Słyszę.
   Jak Lidia.
   „Mów, Panie, bo sługa Twój słucha” (1 Sm 3, 9).
   
   * * *
   
Msza Święta:
   O błogosławieństwo Boże i zdrowie dla Michaliny.
   

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Słowo Boże na Krakowskim Przedmieściu


   Człowiek mądry.
   Mądry jest człowiek, który Słowo Boże stawia ponad słowo ludzkie. Pan Bóg mówi – także na Krakowskim Przedmieściu wieczorem rozbrzmiewa Jego Słowo. Kiedy Bóg mówi, nie gardź Jego Słowem! Słuchaj!
   A człowiek głupi?
      „Mówi głupi w swoim sercu:
      «Nie ma Boga»” (Ps 14, 1).
   Dzisiaj Pan Jezus zaprasza serdecznie:
   „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11, 28).
   Św. Paweł nalega: „Mowa wasza, zawsze miła, niech będzie zaprawiona solą, tak byście wiedzieli, jak należy każdemu odpowiadać” (Kol 4,6).
   Czy Pan Jezus chce, abyśmy modlili się nadal na Krakowskim Przedmieściu, w centrum naszej Stolicy?
    Św. Paweł odpowiada nam precyzyjnie: „Chcę więc, by mężczyźni modlili się na każdym miejscu, podnosząc ręce czyste, bez gniewu i sporu. Podobnie kobiety” (1 Tm 2, 8-9). To jest Słowo Boże. Słowo jednoznaczne!

fot. Hortensja Gulbinowicz

   Ważna jest dzisiejsza audycja z udziałem pos. Antoniego Macierewicza. Jest już dostępna do odsłuchania!
   audio cz. 1
   audio cz. 2 
  
   * * *
  
Msza Święta:
   O błogosławieństwo Boże dla Janiny.
  

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Pan Bóg będzie walczył o ciebie

   Po 10 kwietnia ubiegłego roku, każdego dziesiątego dnia miesiąca i codziennie, Polacy przyjeżdżają i przychodzą, aby się modlić w miejscu wybranym przez wrażliwe polskie serca - Miejscu Pamięci, Prawdy i Nadziei. Miejsce to - na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie - naznaczone jest obecnością Krzyża. Tutaj przystoi nam skupienie, zaduma, refleksja, modlitwa, szacunek dla żywych i zmarłych, szacunek dla Pana Boga. Tu jest ważna jakaś Większa Sprawa... Nie zaszkodzi, jeśli przynajmniej od czasu do czasu poczujemy się niegodni stawać i klękać na tym miejscu... Hic Deus est.
   Niektórym Krzyż przeszkadza. Wojowanie z Krzyżem, to znaczy przeciw Krzyżowi, nie jest niczym nowym.
   Święci są odważni i widzą dalej - po wieczność. Nie śpią! Widzą, reagują, mówią, działają. Nie chowają wygodnicko” głowy w piasek poprawności politycznej. Św. Jan Maria Vianney „w 1830 r., kiedy dowiedział się, że we Francji w kilku miejscach zdjęto krzyże z miejsc publicznych, wołał z najwyższym oburzeniem, które zrobiło wielkie wrażenie na ludziach:
   Nic nie zdziałają! Nic nie zdziałają! Krzyż jest od nich mocniejszy, nie uda się im go obalić. Kiedy Chrystus ukaże się na obłokach, nie uda im się wyrwać Mu krzyża z rąk” (Alfred Monnin SJ, Zapiski z Ars, Warszawa 2009, s. 203).
   Dlatego możemy ze spokojem prowadzić naszą szlachetną walkę o obecność Krzyża w sferze publicznej. Fundamentem tej walki jest świętość serca. Ona jest konieczna, bo jeśli kocha się grzech, jeśli serce ma się czarne, jeśli nie żyje się szczerze z Bogiem, trwałego dobra się nie zbuduje. Jeśli nie żyje się pokornie z Bogiem, prędzej czy później wpadnie się w sidła złego - czasem bardzo subtelne sidła, pod pobożnymi hasłami. I szatan cytuje Pismo Święte - także Nowy Testament. Jeśli nie żyje się z Bogiem, łatwo ugrzęźnie się w groteskowych utarczkach i urojeniach tłumu.
   Nie jest dobrze podskakiwać wobec Misterium Krzyża i wobec misterium śmierci naszych Rodaków. Kiedy przychodzimy na Krakowskie Przedmieście, pod Krzyż, Pan Bóg wtedy rozgląda się po naszym sercu i pyta: A co ty tam masz w sercu? Co ty tam masz w głowie? O czym ty tutaj myślisz? Z czym tu przychodzisz? Po co tu przychodzisz? Co tutaj chcesz zwojować? Jakie ty masz tutaj plany? Z Panem Bogiem nie ma żartów. Szczerość tu wymagana - dogłębna!
   Szczerego człowieka Pan Bóg poucza - z troską:
   „Uważaj na okoliczności i strzeż się złego, 
   a nie będziesz się wstydził samego siebie. 
   Nie miej względu na osobę ze szkodą dla swej duszy 
   i nie wstydź się aż tak, by to było twoim upadkiem.
   Nie powstrzymuj mowy, gdy jej potrzeba, 
   mądrość bowiem poznaje się z mowy, 
   a naukę - ze słów języka. 
   Nie sprzeciwiaj się prawdzie, 
   ale wstydź się swej nieumiejętności! 
   Nie płaszcz się przed człowiekiem głupim  
   i nie kieruj się względem na osobę władcy. 
   Aż do śmierci stawaj do zapasów o prawdę, 
   a Pan Bóg będzie walczył o ciebie”
      (Syr  4, 20.22-25.27-28).
   Boże Słowo. Dobre Słowo. Zawsze aktualne. Dzisiaj aktualne. Pod Krzyżem i wszędzie.
   * * *
Msza Święta:
   Rano: O błogosławieństwo Boże dla ks. Arkadiusza Domaszka SDB - z racji imienin.
   Wieczorem w Archikatedrze w Warszawie: O zatrzymanie konsekwencji grzechów dziedzicznych w pewnej rodzinie.
   

wtorek, 4 stycznia 2011

Pan Bóg mówi. Słuchajmy!

   Na Krakowskim Przedmieściu, w centrum Warszawy, codziennie złota nić modlitwy łączy polską ziemię z Niebem. Różne sytuacje tu miały miejsce i różne jeszcze zdarzyć się mogą. Można tutaj przychodzić, aby się modlić i słuchać Słowa Bożego. Można tutaj przychodzić, aby podsłuchiwać. Pan Bóg jednak czuwa nad tym miejscem i z troską poucza nas.
   Dzisiaj po zakończeniu modlitw zatrzymaliśmy się dłużej. Śpiewaliśmy kolędę. Przed udzieleniem błogosławieństwa powiedziałem jak zwykle, salezjańskim zwyczajem, słówko wieczorne. Kończąc je przeczytałem zgromadzonym Słowo Boże: fragment 1 Listu św. Pawła do Tesaloniczan. Słowo, które dotyka sytuacji, postaw, osób gromadzących się w Miejscu Pamięci, Prawdy i Nadziei. Aktualne Słowo! Kto czyta, niech rozumie:
  
   „Nie potrzeba wam, bracia, pisać o czasach i chwilach. Sami bowiem dokładnie wiecie, że dzień Pański przyjdzie tak, jak złodziej w nocy. Kiedy bowiem będą mówić: «Pokój i bezpieczeństwo» - tak niespodzianie przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brzemienną, i nie ujdą. Ale wy, bracia, nie jesteście w ciemnościach, aby ów dzień miał was zaskoczyć jak złodziej. Wszyscy wy bowiem jesteście synami światłości i synami dnia. Nie jesteśmy synami nocy ani ciemności. Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi! Ci, którzy śpią, w nocy śpią, a którzy się upijają, w nocy są pijani. My zaś, którzy do dnia należymy, bądźmy trzeźwi, odziani w pancerz wiary i miłości oraz hełm nadziei zbawienia. Ponieważ nie przeznaczył nas Bóg, abyśmy zasłużyli na gniew, ale na osiągnięcie zbawienia przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który za nas umarł, abyśmy, czy żywi, czy umarli4, razem z Nim żyli. Dlatego zachęcajcie się wzajemnie i budujcie jedni drugich, jak to zresztą czynicie.
   Prosimy was, bracia, abyście uznawali tych, którzy wśród was pracują, którzy przewodzą wam i w Panu was napominają. Ze względu na ich pracę otaczajcie ich szczególną miłością! Między sobą zachowujcie pokój! Prosimy was, bracia, upominajcie niekarnych, pocieszajcie małodusznych, przygarniajcie słabych, a dla wszystkich bądźcie cierpliwi! Uważajcie, aby nikt nie odpłacał złem za złe, zawsze usiłujcie czynić dobrze sobie nawzajem i wobec wszystkich! Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła.
   Sam Bóg pokoju niech was całkowicie uświęca, aby nienaruszony duch wasz, dusza i ciało bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wierny jest Ten, który was wzywa: On też tego dokona. Bracia, módlcie się także i za nas! […] Zaklinam was na Pana, aby list ten został odczytany wszystkim braciom.
   Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa z wami!” (1 Tes 5, 1-25.27).
  
   * * *
  
Msza Święta:
   3.01.2011: Za śp. Kazimierza Kowacza.
   4.01.2011: O błogosławieństwo Boże dla Jadwigi Kowacz.
   

wtorek, 28 grudnia 2010

Trzy nieprzypadkowe teksty

   Warto przeczytać z uwagą trzy wybrane teksty - dwa św. Pawła i jeden św. Polikarpa. Studenci Uniwersytetu Świętości pod Krzyżem, którzy realizację powołania do świętości traktują poważnie, znajdą w nich inspirację do bardziej gorliwej służby Panu Bogu i ludziom.
   Słowo zawierające odniesienia do pewnych sytuacji - nie tylko z przeszłości. Słowo zawierające pewne wskazania - Boże wskazania na dzisiaj. Słowo, jak zawsze, dobrane nieprzypadkowo przez księdza, który ma na drugie imię Paweł. Dobrze jest mieć takiego Patrona! Co najważniejsze: przez słowa Pisma Świętego mówi do nas Pan Bóg. Kiedy Bóg mówi, nie gardź Jego Słowem!

   „Bracia, chcę, abyście wiedzieli, że moje sprawy przyniosły raczej korzyść Ewangelii, tak iż kajdany moje stały się głośne w Chrystusie w całym pretorium i u wszystkich innych. I tak więcej braci, ośmielonych w Panu moimi kajdanami, odważa się bardziej bez lęku głosić słowo Boże. Niektórzy wprawdzie z zawiści i przekory, drudzy zaś z dobrej woli głoszą Chrystusa. Ci ostatni głoszą z miłości, świadomi tego, że jestem przeznaczony do obrony Ewangelii. Tamci zaś, powodowani niewłaściwym współzawodnictwem, rozgłaszają Chrystusa nieszczerze, sądząc, że przez to dodadzą ucisku moim kajdanom. Ale cóż to znaczy? Jedynie to, że czy to obłudnie, czy naprawdę, na wszelki sposób rozgłasza się Chrystusa. A z tego ja się cieszę i będę się cieszył. Wiem bowiem, że to mi wyjdzie na zbawienie dzięki waszej modlitwie i pomocy, udzielanej przez Ducha Jezusa Chrystusa, zgodnie z gorącym oczekiwaniem i nadzieją moją, że w niczym nie doznam zawodu. Lecz jak zawsze, tak i teraz, z całą swobodą i jawnością Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć. Dla mnie bowiem żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk. Jeśli bowiem żyć w ciele - to dla mnie owocna praca. Co mam wybrać? Nie umiem powiedzieć. Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść, a być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, pozostawać zaś w ciele - to bardziej dla was konieczne. A ufny w to, wiem, że pozostanę, i to pozostanę nadal dla was wszystkich, dla waszego postępu i radości w wierze, aby rosła wasza duma w Chrystusie przez mnie, przez moją ponowną obecność u was.
   Tylko sprawujcie się w sposób godny Ewangelii Chrystusowej, abym ja - czy to gdy przybędę i ujrzę was, czy też będąc z daleka - mógł usłyszeć o was, że trwacie mocno w jednym duchu, jednym sercem walcząc wspólnie o wiarę w Ewangelię, i w niczym nie dajecie się zastraszyć przeciwnikom. To właśnie dla nich jest zapowiedzią zagłady, a dla was zbawienia, i to przez Boga. Wam bowiem z łaski dane jest to dla Chrystusa: nie tylko w Niego wierzyć, ale i dla Niego cierpieć, skoro toczycie tę samą walkę, jaką u mnie widzieliście, a o jakiej u mnie teraz słyszycie” (Flp 1, 12-30).
   
   Słowo z Listu św. Polikarpa, biskupa i męczennika, do Filipian:
   „«Dlatego przepasawszy biodra waszego umysłu, służcie Bogu z bojaźnią i w prawdzie», porzucając próżne gadania i urojenia tłumu, «wierząc w Tego, który wskrzesił z martwych Pana naszego Jezusa Chrystusa, dał Mu chwałę» i tron po swojej prawicy. Jemu zostało poddane wszelkie stworzenie na ziemi i w niebie, Jemu służy wszystko, co żyje. On przyjdzie sądzić żywych i umarłych, a Bóg zażąda rachunku Jego krwi od tych, którzy nie chcą uwierzyć w Niego.
   Ten zaś, który wskrzesił Go z martwych, wskrzesi i nas, jeśli będziemy pełnić Jego wolę i postępować według Jego przykazań, jeśli umiłujemy to, co On umiłował, wystrzegając się wszelkiej niesprawiedliwości, obłudy, chciwości, oszczerstwa i fałszywego świadectwa; «nie oddając złem za zło, złorzeczeniem za złorzeczenie», uderzeniem za uderzenie, obelgą za obelgę, ale pamiętając o pouczeniu Pana: «Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni, odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone; bądźcie miłosierni, abyście dostąpili miłosierdzia; jaką miarą mierzycie, taką wam odmierzą», oraz: «Błogosławieni ubodzy i ci, którzy cierpią prześladowanie, albowiem ich jest królestwo Boże».”
   To pisze święty, świadek, męczennik, który dobrze poznał smak cierpienia, prześladowań, Krzyża.
   
   I powtórnie odzywa się dzisiaj św. Paweł:
   „A przeto, umiłowani moi, skoro zawsze byliście posłuszni, zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem nie tylko w mojej obecności, lecz jeszcze bardziej teraz, gdy mnie nie ma. Albowiem to Bóg jest w was sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z Jego wolą. Czyńcie wszystko bez szemrań i powątpiewań, abyście się stali bez zarzutu i bez winy jako nienaganne dzieci Boże pośród narodu zepsutego i przewrotnego. Między nimi jawicie się jako źródła światła w świecie. Trzymajcie się mocno Słowa Życia, abym mógł być dumny w dniu Chrystusa, że nie na próżno biegłem i nie na próżno się trudziłem” (Flp 2, 12-16).
  
   * * *
  
Msza Święta:
   O błogosławieństwo Boże i zdrowie dla Rodziców Księdza Inspektora Alfreda Lei SDB.