Klasyczne zachowania ludzi zakłamanych wobec ułyszanego Słowa Prawdy to reagowanie gniewem, nienawiścią, wściekłością, agresją, wrzaskiem, oburzaniem się, bluźnierstwem, zarzutem jątrzenia, zarzutem nietolerancji, zarzutem działania pod wpływem złego ducha (zob. Mt 12, 24!), zarzutem dzielenia, sprzeciwianiem się, osądzaniem, oskarżaniem, obmową, oszczerstwem, plotkami, pomówieniami, fałszywym świadectwem, prostackimi wyzwiskami, wulgarnymi słowami, podburzaniem tłumu, zazdrością, chęcią zemsty, chęcią doprowadzenia do zamilknięcia głosiciela Prawdy, poniżaniem, prześladowaniem i dążeniem do wyeliminowania tego, kto im Słowo Prawdy powiedział.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słuchanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słuchanie. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 15 lutego 2011
Lidia nie miała problemów ze słuchem
Dzisiaj Pan Jezus mówi: „macie uszy, a nie słyszycie?” (Mk 8, 18).
Wielu ludzi jest chorych na ucho. Chory na ucho. Św. Paweł diagnozuje: „Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań - ponieważ ich uszy świerzbią - będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom” (2 Tm 4, 3-4).
Są i inne problemy z uchem: na skutek usłyszenia Słowa Prawdy ludzie żyjący w zakłamaniu reagują dzisiaj rzekomo miłym tłumaczeniem się, że oni nie mieli złych intencji, że owszem są tolerancyjni, że nie chcieli nikogo urazić, albo groteskowo i żenująco w tonie: „ja jestem święta, to ksiądz jest niekulturalny”.
Klasyczne zachowania ludzi zakłamanych wobec ułyszanego Słowa Prawdy to reagowanie gniewem, nienawiścią, wściekłością, agresją, wrzaskiem, oburzaniem się, bluźnierstwem, zarzutem jątrzenia, zarzutem nietolerancji, zarzutem działania pod wpływem złego ducha (zob. Mt 12, 24!), zarzutem dzielenia, sprzeciwianiem się, osądzaniem, oskarżaniem, obmową, oszczerstwem, plotkami, pomówieniami, fałszywym świadectwem, prostackimi wyzwiskami, wulgarnymi słowami, podburzaniem tłumu, zazdrością, chęcią zemsty, chęcią doprowadzenia do zamilknięcia głosiciela Prawdy, poniżaniem, prześladowaniem i dążeniem do wyeliminowania tego, kto im Słowo Prawdy powiedział.
Klasyczne zachowania ludzi zakłamanych wobec ułyszanego Słowa Prawdy to reagowanie gniewem, nienawiścią, wściekłością, agresją, wrzaskiem, oburzaniem się, bluźnierstwem, zarzutem jątrzenia, zarzutem nietolerancji, zarzutem działania pod wpływem złego ducha (zob. Mt 12, 24!), zarzutem dzielenia, sprzeciwianiem się, osądzaniem, oskarżaniem, obmową, oszczerstwem, plotkami, pomówieniami, fałszywym świadectwem, prostackimi wyzwiskami, wulgarnymi słowami, podburzaniem tłumu, zazdrością, chęcią zemsty, chęcią doprowadzenia do zamilknięcia głosiciela Prawdy, poniżaniem, prześladowaniem i dążeniem do wyeliminowania tego, kto im Słowo Prawdy powiedział.
Taka była reakcja na słowa Pana Jezusa w Nazarecie: „Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić” (Łk 4, 28-29). Głupi tłum!
Taka była reakcja na słowa św. Szczepana: „podburzyli lud, starszych i uczonych w Piśmie. Przybiegli, porwali go i zaprowadzili przed Sanhedryn. Tam postawili fałszywych świadków” (Dz 6, 12-13). To nie koniec. „Gdy to usłyszeli, zawrzały gniewem ich serca i zgrzytali zębami na niego. […] A oni podnieśli wielki krzyk, zatkali sobie uszy i rzucili się na niego wszyscy razem. Wyrzucili go poza miasto i kamienowali” (Dz, 7, 54.57-58).
Nielepszy los spotkał św. Pawła. Przemawiał w synagodze w Antiochii Pizydyjskiej do tłumnie zgromadzonych słuchaczy. „Gdy Żydzi zobaczyli tłumy, ogarnęła ich zazdrość, i bluźniąc sprzeciwiali się temu, co mówił Paweł. […] Żydzi podburzyli pobożne a wpływowe niewiasty i znaczniejszych obywateli, wzniecili prześladowanie Pawła i Barnaby i wyrzucili ich ze swoich granic” (Dz 13, 45.50).
A kiedy św. Paweł przemawiał do zatwardziałych Żydów, ci wrzasnęli prostacko: „«Precz z ziemi z takim, nie godzi się bowiem, aby on żył!» Kiedy oni krzyczeli i zrzucali szaty, i piaskiem ciskali w powietrze…” (Dz 22, 22-23).
Podobny los spotkał św. Jana Chrzciciela, który za to, że jasno głosił prawdę i wypominał wielkim tego świata grzechy, poniósł śmierć przez zawiść mściwej kobiety (por. Mt 14, 1-12).
Wielu ludzi jest chorych na ucho. Chory na ucho.
Słowo Boże diagnozuje:
„Usłyszycie dobrze, ale nie zrozumiecie,
i dobrze będziecie widzieć, a nie zobaczycie.
Bo otępiało serce tego ludu.
Usłyszeli niechętnie i zamknęli oczy,
aby przypadkiem nie zobaczyli oczami
i uszami nie usłyszeli,
i nie zrozumieli sercem, i nie nawrócili się,
i abym ich nie uleczył” (Dz 28,26-27).
Otępiało serce tego ludu. Można mieć otępiały słuch, otępiały wzrok, otępiałą głowę. „Nie mam głowy do spraw Bożych!”, „ja tu jestem w innej sprawie”.
„Ksiądz coś mówił. Ale nie wiem, co”. „Coś tam ksiądz mówił, no coś pobożnego, bo to ksiądz, więc coś tam pobożnego gadał, coś tam gadał, coś tam…”.
Człowiek pełny siebie nie słyszy tego, co mówi do niego Pan Bóg (tak, tak, to nie pomyłka - nie mówię o człowieku pewnym siebie, lecz pełnym siebie). Nie mówię tu o doraźnych rozproszeniach, które mogą mieć różne przyczyny, np. zdrowotne, mówię o zasadniczej postawie niechęci do słuchania Słowa Bożego.
Celnym tekstem pyta wnikliwie współczesne pokolenie Kardynał Joseph Ratzinger:
„Gdzie dziś podziali się «cisi tej ziemi», którzy bez wielkich słów i bez szukania dla siebie rozgłosu, bez specjalnego wykształcenia, naprawdę żyli Słowem Bożym, nim oddychali, myśleli i prawdziwie dobrze czuli się w Kościele? Mamy dziś zbyt wielu ludzi, którzy za dużo mówią, udowadniają, że oni także mają coś do powiedzenia, oczywiście - najlepiej coś krytycznego, wykazując, że wprawdzie nie wszystko wiedzą, ale w każdym razie lepiej wiedzą. Mamy natomiast za mało ludzi, którzy są zdolni słuchać w ciszy, chłonąć święte Słowo Boże i którzy umieją się nim zachwycić i tak nim się przejąć, że staje się prawdziwie ich chlebem. Kto z nas może powiedzieć, że Pismo święte, psalmy, hymny uwielbienia Bożego stały się dlań żywą mową serca, że cisną mu się na usta, gdy przestaje rozumować i pozwala ustom mówić to, czego serce jest pełne? W zasadzie żywimy się soczewicą i wodą, podczas kiedy w Piśmie świętym daruje nam Bóg stągwie wybornego wina. Maryja, pokorna służebnica Pana, powinna nas pysznych zawstydzić i zachęcić do ukochania cudownego podarunku Boskich nauk. Abyśmy się stali ludźmi, mającymi uszy do słuchania Słowa Bożego także wśród dzisiejszych hałasów, zdolnych uczynić nas głuchymi aż do wnętrza duszy.
Chciejmy otworzyć znów nasze serce dla cudownego daru Słowa Bożego, które nas pociesza pośród nocy tego świata i uwesela w dniach pogodnych, w radościach, które także pochodzą od Boga” (Kard. J. Ratzinger, Dogma und Verkündigung, s . 407 n., cyt. za: Służyć Prawdzie, 12 IX).
Bóg przemawia do nas codziennie przez Słowo Starego Testamentu i Nowego Testamentu. Przemawia w liturgii Kościoła. Przemawia na ulicach i placach. Przemawia przez biskupów i kapłanów, gdy nauczają Bożej nauki. Słuchamy w skupieniu? Codziennie? A może odwracamy głowę, może z mądrą miną obwieszczamy światu, że kazania powinny być krótkie, a jeszcze lepiej, żeby Msza była bez kazania, co tam pleban gada…, w ogóle po co gada...
Przy okazji: Pan Bóg nakazuje nam szacunek dla głosicieli Słowa Bożego. Czytamy: „Prezbiterzy, którzy dobrze przewodniczą, niech będą uważani za godnych podwójnej czci, najbardziej ci, którzy trudzą się głoszeniem słowa i nauczaniem” (1 Tm 5, 17).
Wróćmy do problemu ucha. Pan Bóg poleca nam słowo mądrości:
„Chętnie słuchaj wszelkiego wykładu rzeczy Bożych,
a przysłowia rozumne niech nie ujdą twojej uwagi!” (Syr 6, 35).
Lidia nie miała problemów ze słuchem. Św. Łukasz tak to relacjonuje:
„wyszliśmy za bramę nad rzekę, gdzie - jak sądziliśmy - było miejsce modlitwy. I usiadłszy rozmawialiśmy z kobietami, które się zeszły. Przysłuchiwała się nam też pewna «bojąca się Boga» kobieta z miasta Tiatyry imieniem Lidia, która sprzedawała purpurę. Pan otworzył jej serce, tak że uważnie słuchała słów Pawła” (Dz 16, 13-14).
Modlę się dzisiaj słowami liturgii:
„Otwórz, Panie, nasze serca,
abyśmy uważnie słuchali słów Syna Twojego” (por. Dz 16,14).
Kiedy się tak modlę, nie mam problemów ze słuchem.
Pan Jezus uzdrawia ucho.
Słucham.
Słyszę.
Jak Lidia.
„Mów, Panie, bo sługa Twój słucha” (1 Sm 3, 9).
* * *
Msza Święta:
O błogosławieństwo Boże i zdrowie dla Michaliny.
sobota, 30 października 2010
Słuchaj!
Wrażliwe serca Polaków wybrały Miejsce Pamięci, Prawdy i Nadziei. Miejsce upamiętnienia 96 osób – Ofiar katastrofy pod Smoleńskiem. Sprawa niewyjaśniona. Pamiętamy. Dzieje się modlitwa. Dzieje się dobro. Polska się odnawia, bo odnawiają się serca Polaków. Elisabeth Leseur, w swoim Journal et pensées de chaque jour napisała lapidarnie: „Każda dusza, która się podnosi, dźwiga świat”.
Jaką radość sprawia mi młodzież, którą spotykam pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Przedwczoraj po modlitwach jeden młody człowiek, który patrzył na mnie z góry - nie o jego pychę chodzi, lecz o wysoki wzrost :) mówi: Czy ksiądz mógłby mnie wyspowiadać? Umówiliśmy się i wczoraj odprawił pięknie spowiedź. Na pożegnanie powiedziałem mu: „Sprawił mi Pan wiele radości swoją decyzją”. Odszedł z radością. Owoce modlitwy pod Krzyżem. Chwała Bogu!
Pan Bóg nie zostawia nas w „nie-świętym” spokoju. Można się zatrzasnąć szczelnie przed Bogiem, jak kasa pancerna. Tylko po co? Nie opłaca się. Lepiej jest słuchać Pana Boga i wprowadzać w czyn Jego Słowo: „Stawajcie się coraz doskonalszymi!” (1 Tes 4,1).
Wczoraj, w moim wpisie, święci Czytelnicy mogli przeczytać aż 13 konstruktywnych punktów do realizacji! Jakaż to szeroko otwarta brama ku dobru! Jak nam pięknie i szeroko otwiera perspektywy dobra Duch Święty. Jest co robić! Bezrobocie w sprawach duchowych nam nie grozi. Święci pracowali nad sobą i gorliwie starali się poznawać i wypełniać Wolę Bożą. „Kto zaś będzie wam szkodził, jeżeli gorliwi będziecie w czynieniu dobra?” (1 P 3,13).
Niektórzy są tak pełni siebie, że nie są w stanie usłyszeć Słowa Bożego. Tak, tak, to nie błąd: nie mówię o ludziach pewnych siebie, lecz pełnych siebie. Takim rzeczywiście jest trudno usłyszeć Boga. A przecież tylko słuchając uważnie tego, co Bóg mówi, możemy postępować naprzód na drodze świętości. Bóg przemawia do nas przez Pismo Święte czyli Biblię, przez Stary i Nowy Testament. Pismo Święte wyjaśnia nam Kościół upoważniony do tego przez Chrystusa, bo „żadne proroctwo Pisma nie jest dla prywatnego wyjaśnienia” (2 P 1,20).
Moją codzienną osobistą lekturą duchową są te fragmenty Pisma Świętego, które później odczytuję podczas Mszy Świętej, dzień po dniu. Dzisiaj Pan Bóg mówi. Dzisiaj obwieszczam: Oto Słowo Boże. A słuchający z radością i wdzięcznością odpowiadają: Bogu niech będą dzięki. Tak, Pan Bóg codziennie do nas przemawia. „Bóg raz się odzywa i drugi, tylko się na to nie zważa.” (Hi 33,14). Tylko wtedy, gdy słuchamy Pana Boga codziennie, będziemy dojrzewać w myśleniu, w pragnieniach, w decyzjach, w słowach, w działaniu.
Piękną i ważną refleksję na ten temat podaje nam Kardynał Joseph Ratzinger, który tak pisał przed laty:
„Gdzie dziś podziali się «cisi tej ziemi», którzy bez wielkich słów i bez szukania dla siebie rozgłosu, bez specjalnego wykształcenia, naprawdę żyli Słowem Bożym, nim oddychali, myśleli i prawdziwie dobrze czuli się w Kościele? Mamy dziś zbyt wielu ludzi, którzy za dużo mówią, udowadniają, że oni także mają coś do powiedzenia, oczywiście - najlepiej coś krytycznego, wykazując, że wprawdzie nie wszystko wiedzą, ale w każdym razie lepiej wiedzą. Mamy natomiast za mało ludzi, którzy są zdolni słuchać w ciszy, chłonąć święte Słowo Boże i którzy umieją się nim zachwycić i tak nim się przejąć, że staje się prawdziwie ich chlebem. Kto z nas może powiedzieć, że Pismo święte, psalmy, hymny uwielbienia Bożego stały się dlań żywą mową serca, że cisną mu się na usta, gdy przestaje rozumować i pozwala ustom mówić to, czego serce jest pełne? W zasadzie żywimy się soczewicą i wodą, podczas kiedy w Piśmie świętym daruje nam Bóg stągwie wybornego wina. Maryja, pokorna służebnica Pana, powinna nas pysznych zawstydzić i zachęcić do ukochania cudownego podarunku Boskich nauk. Abyśmy się stali ludźmi, mającymi uszy do słuchania Słowa Bożego także wśród dzisiejszych hałasów, zdolnych uczynić nas głuchymi aż do wnętrza duszy.
Chciejmy otworzyć znów nasze serce dla cudownego daru Słowa Bożego, które nas pociesza pośród nocy tego świata i uwesela w dniach pogodnych, w radościach, które także pochodzą od Boga." (Kard. J. Ratzinger, Dogma und Verkündigung, cyt. za: Służyć Prawdzie, 12 IX).
Wszystko zaczyna się od słuchania Pana Boga. Odnowa Polski zaczyna się od własnego serca - słuchającego. Wtedy będziemy budować na solidnym fundamencie. Kto ma serce czyste, kto słucha Pana Boga, kto stara się wiernie pełnić Jego Wolę, ten przysparza dobra naszej Ojczyźnie. Nagląco potrzebujemy świętych! Kto pierwszy?
Dwie sytuacje. Wkrótce będziemy wspominać naszych bliskich zmarłych. Powiem dobre słowo o moim ś.p. Wujku. Pomagał on pewnej rodzinie. Jaka tam była sytuacja? Mąż i ojciec, wielki działacz Solidarności, zostawił na pastwę losu swoją chorą na raka żonę i dwóch dorastających synów. Wielki działacz Solidarności. Uchowaj nas Boże od takich reformatorów Polski.
Sytuacja druga: Lidia. Św. Paweł przyjechał do Filippi. Tak to opisuje św. Łukasz: „W szabat wyszliśmy za bramę nad rzekę, gdzie - jak sądziliśmy - było miejsce modlitwy. I usiadłszy rozmawialiśmy z kobietami, które się zeszły. Przysłuchiwała się nam też pewna «bojąca się Boga» kobieta z miasta Tiatyry imieniem Lidia, która sprzedawała purpurę. Pan otworzył jej serce, tak że uważnie słuchała słów Pawła.” (Dz 16,13-14; więcej zob. Dz 16,11-15).
Może znajdzie się dzisiaj niejedna Lidia, która będzie uważnie słuchała słów Pawła.
Przepraszam, na drugie imię mam Paweł.
Pan Jezus mówi: „Kto ma uszy, niechaj słucha!” (Mt 13,9).
A przed niedzielą dodam jeszcze i to: szczera spowiedź dobrze robi na serce.
* * *
Msza Święta:
Za zmarłych z pewnej rodziny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)