„Modlić się za żywych i umarłych.” Takie sformułowanie znajdujemy w Katechizmie, pośród uczynków miłosiernych co do duszy. Elementarną reakcją katolika na śmierć człowieka jest modlitwa - modlitwa za osoby zmarłe. Przeżywamy trudne dni w naszej Ojczyźnie. Pada wiele dobrych słów, trwa modlitwa, odżywają dobre wspomnienia. Nie znamy przyczyn tej katastrofy i nie wiadomo czy je poznamy.
De mortuis nihil nisi bene. Chcę napisać jedno dobre słowo o Jerzym Szmajdzińskim. W styczniu 2007 roku, kiedy szalała nagonka na Arcybiskupa Stanisława Wielgusa, dziennikarze zapytali go o tę kwestię. Odpowiedział krótko i węzłowato: „Uważam, że jest to wewnętrzna sprawa Kościoła”. Szlachetny dystans. Jakiż to był kontrast z rozszalałymi publicystami, dziennikarzami i zajadłymi „katolikami mądrzejszymi od papieża”! Takie wypowiedzi się pamięta, z życzliwością.
Nie znamy losu tych, którzy zginęli w sobotę. Wszelkie wypowiedzi na temat ich wiecznego losu są pustą gadaniną. Nic na ten temat nie wiemy! Wpychanie ich z ambony do „domu Ojca” jest pełną pychy uzurpacją. Pan Bóg zna ich wieczny los. Pan Bóg decyduje o ich wiecznym losie. Nam przystoi pokora i modlitwa. Jedno jest pewne: wszyscy oni stanęli na Sądzie Bożym.
Kościół nas uczy: Ostateczne rzeczy człowieka: 1. Śmierć. 2. Sąd Boży. 3. Niebo albo piekło. Tym, którzy są w niebie, nasza modlitwa nie jest potrzebna. Tym, którzy są w piekle, nasza modlitwa nic nie pomoże. Tym, którzy są w czyśćcu pomagamy, modląc się za nich i ofiarując za nich Msze święte.
Dzisiaj w Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, w kościele, zgromadziła się społeczność naszej uczelni i zaproszeni Goście. Żegnaliśmy naszego Rektora ś.p. ks. prof. Ryszarda Rumianka. Mszę świętą odprawiłem za Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i za wszystkich, którzy polegli w sobotniej katastrofie. Dzisiaj na antenie Radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk życzliwie wspomniał - po kapłańsku - że Pan Prezydent chodził do spowiedzi, a ostatni raz był w piątek, dzień przed wylotem do Katynia.
„Modlić się za żywych i umarłych.” Takie sformułowanie znajdujemy w Katechizmie, pośród uczynków miłosiernych co do duszy. A zatem módlmy się. Wszystkim poległym pod Smoleńskiem życzymy wieczności szczęśliwej. Nie znamy ich wiecznego losu. Wobec tajemnicy śmierci przystoi nam pokora i modlitwa.
* * *
Zainaugurowałem dział "Miłosierdzie". Zapraszam.
czytając wpis pozwoliłam sobie dodać ten wiersz-za tych,którzy są w czyśćcu i za tych,którzy tam idą-także za ofiary katastrof
OdpowiedzUsuń* * *
KTOŚ te zwiastuny otchłani
najdrobniejsze z nas pozbiera
kruchość kaleczącą kiedy spada przyszłość
obraz w przeciwieństwach losu datą krzyży
większych lub mniejszych
w samotności tak szczególnej
przepaści na krawędziach życia
wieczność to pozbiera
wszystko wygładzi
na zmartwychwstanie
ten popiół i ten pył...