Po Soborze Watykańskim II Pan Bóg nie zmienił poglądów.

Zapraszam na mój nowy blog:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matka Boża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Matka Boża. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 września 2010

Kilka nieprzypadkowych myśli przy Matce Bolesnej


   Wysłuchałem  Stabat Mater Gioacchino Rossiniego. Dzisiejsze wspomnienie liturgiczne Najświętszej Maryi Panny Bolesnej jest chyba najbardziej stosownym dniem w roku na wysłuchanie tego dzieła. Jest tam i delikatność, i skupienie, i ból, i światło nadziei, i dramat cierpienia, i tryumf zwycięstwa.
   Maryja była pod Krzyżem do końca. Nie pragnęła łatwiejszego życia. To jest postawa człowieka wierzącego. Wytrwać przy Krzyżu do końca. Nie uciekać od trudności.
   Św. Jan Bosko przez wiele lat żył w bardzo trudnych relacjach ze swoim przełożonym, arcybiskupem Lorenzo Gastaldim i turyńską kurią. Niełatwo mu było znaleźć drogę słuszną, aby nie uchybić szacunkowi dla hierarchii a równocześnie, by odważnie zachować to, co - jak rozeznawał - było dobre i Boże w jego posłudze i prowadzeniu dzieła salezjańskiego. Był i taki hierarcha, który z pewnością siebie oznajmiał, że ksiądz Bosko nigdy nie zostanie świętym. Lata przeminęły. Hierarcha umarł. A ksiądz Bosko został ogłoszony błogosławionym i świętym. To był wielki święty. Bóg zwyciężył.
   W historii Kościoła napięcie pomiędzy urzędem a charyzmatem jest częstym zjawiskiem. Nie ma się czemu dziwić ani gorszyć, ani wymądrzać, prostacko waląc po głowach pałką posłuszeństwa czy zarzucając nieczyste intencje tym ludziom, których akurat w pewnych sytuacjach najbardziej trzeba podtrzymać na duchu. Po raz kolejny zachęcam: czytajmy życiorysy Świętych! Znajdziemy tam wiele treści, także o doświadczeniu Krzyża w ich życiu. Niezawodna szkoła życia.
   Wczoraj spowiednik polecił mi modlitwę za biskupów, aby nie gasili tego dobra, które się dzisiaj rodzi. Tak czynię. Modlimy się za pasterzy Kościoła, także pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu. Dodam coś oczywistego: żaden z biskupów nie zakazał modlitwy w tym miejscu. Przychodźmy zatem, aby się modlić. Krzyż przyciąga!
   Przywilejem jest dla mnie modlić się razem z tam zgromadzonymi. Jest z nami Matka Boża, bo Ona jest zawsze pod Krzyżem. Zawsze przy Chrystusie. Zawsze we wspólnocie Kościoła. Dyskretna obecność.
   Myślę, że z pewnych względów stosowne będzie, abym dzisiaj powtórzył dokładnie to, co napisałem dnia 21 sierpnia.:
   Przeciwnik jest przebiegły. Czasami, u niektórych ludzi powoduje, jak mawia z humorem o. Rydzyk, zapalenie wyobraźni :)  Więc, aby zapobiec brzydkim i niepotrzebnym niepokojom głów podgrzanych, dodam jeszcze coś bardzo prostego: Za wiedzą i z przychylnością moich Przełożonych prowadzę tego bloga. Za wiedzą i  z przychylnością moich Przełożonych modlę się pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu z tymi, którzy tam przychodzą, aby się modlić. To nie jest deklaracja. To jest prosta informacja. Ku pożytkowi i spokojowi miłych Czytelników.
   Przyszłość nasza w rękach Bożych. A dzisiaj stoję z Maryją pod Krzyżem.
  
   * * *
  
Msza Święta:
   O świętość, błogosławieństwo Boże i zdrowie dla Marii Kaglik - w dniu imienin.
   

sobota, 11 września 2010

Krzyż ma stać w centrum Polski!


   7 września, w przeddzień święta Narodzin Najświętszej Maryi Panny, byłem na Jasnej Górze. Wszedłem do kaplicy cudownego Obrazu, ukląkłem i pozdrowiłem Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. A potem zwróciłem się do Matki Bożej. Zaledwie rozpocząłem odmawiać Zdrowaś Maryjo…, pojawiła się w moim umyśle wyrazista myśl: Krzyż ma stać w centrum Polski!
   O godz. 18.30, przed Obrazem naszej Jasnogórskiej Wspomożycielki, odprawiłem Mszę Świętą o błogosławieństwo Boże dla czuwających pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Podczas Apelu Jasnogórskiego o godz. 21.00 modliłem się za Polskę.
  
   Dzisiejsze modlitwy przy Krzyżu ofiaruję szczególnie w intencji wynagradzającej za niesłychane zniewagi i bluźnierstwa przeciwko Matce Bożej. Trzeba wynagradzać. Wynagradzajmy! Módlmy się w tej intencji i w tej intencji ekspijacyjnej zamawiajmy Msze Święte w swoich parafiach.
   Jutro imieniny Matki Bożej i rocznica wiktorii wiedeńskiej 1683. Naszą Matkę, Królowę i Wspomożycielkę pozdrówmy o wieczornej porze pięknymi słowami hymnu Ave, maris stella - módlmy się:
  
   Witaj, Gwiazdo morza,
   Wielka Matko Boga,
   Panno zawsze czysta,
   Bramo niebios błoga.
  
   Ty, coś Gabriela
   Słowem przywitana,
   Utwierdź nas w pokoju,
   Odmień Ewy miano.
  
   Winnych wyzwól z więzów,
   Ślepym powróć blaski.
   Oddal nasze nędze,
   Uproś wszelkie łaski.
  
   Okaż, żeś jest Matką,
   Wzrusz modłami swymi
   Tego, co Twym Synem
   Zechciał być na ziemi.
  
   O Dziewico sławna
   I pokory wzorze,
   Wyzwolonym z winy
   Daj nam żyć w pokorze.
  
   Daj wieść życie czyste,
   Drogę ściel bezpieczną,
   Widzieć daj Jezusa,
   Mieć w Nim radość wieczną.
  
   Bogu Ojcu chwała,
   Chrystusowi pienie,
   Obu z Duchem Świętym
   Jedno uwielbienie. Amen.

   * * *
  
Msza Święta:
   Za ś.p. Władysławę Kaglik.
   

sobota, 4 września 2010

I sobota miesiąca


Matka Boża jest zawsze przy Chrystusie. Dzięki Jej zgodzie, w Tajemnicy Wcielenia, Bóg wkroczył w dzieje ludzkie jako zbawiający nas Bóg-Człowiek i w tych dziejach pozostaje do końca.
   Maryja jest złączona ze Swoim Synem w radości, cierpieniu i chwale. Zawsze wskazuje na Chrystusa, zawsze od Niego prowadzi, zawsze do Niego się wstawia - za nami, grzesznymi.
   Modląc się w tych tygodniach pod Krzyżem często myślę o Maryi stojącej pod Krzyżem do końca - wobec Tajemnicy dopełniającej się Chrystusowej Ofiary i bluźnierstw gawiedzi. Wytrwała.
   Postawa Matki Bożej jest dla nas wezwaniem: Bądź przy Krzyżu - do końca! Bądź przy Chrystusie zawsze - w radości, w cierpieniu i w chwale!
   Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny jest pełne łaski i świętości, pełne Ducha Świętego. Przy Maryi możemy powiedzieć: Tu jest Pan! Przy Maryi czujemy się bezpiecznie. Przy Maryi uświęcamy się. Przy Maryi uczymy się mądrości i miłości. Do Niej po wielekroć mówimy, prosząc ją o pomoc i wstawiennictwo w dwóch najważniejszych chwilach naszego życia: teraz i w momencie naszej śmierci. Jakaż to mądra, prosta modlitwa: Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami, grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen.
   Maryja jest z nami przy Krzyżu. Ona pragnie wszystkich prowadzić do Chrystusa i to czyni - ręką delikatną i mocną. Kocha nas i nie pobłaża grzechowi. Dobrze jest dać się prowadzić naszej Matce i Wspomożycielce. Przy Maryi trzeba się dobrze sprawować, mieć serce czyste, żyć w łasce uświęcającej. Grzech - precz! A więc? Dobra szczera spowiedź! Refugium peccatorum, ora pro nobis!
   Wczoraj, przed udzieleniem błogosławieństwa, zachęciłem zgromadzonych do modlitwy w następującej intencji: Aby miejsce pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu stawało się coraz pełniej miejscem łaski i duchowej przemiany dla wszystkich, którzy tam przychodzą w jakimkolwiek celu. W tej intencji odprawiłem wczoraj Mszę Świętą.
   * * *
   Jeszcze raz zachęcam - zajrzyjmy do działu „Matka Boża - pierwsze soboty miesiąca”.
   * * *
Msza Święta:
   W intencji wynagradzającej za wszystkie zniewagi i bluźnierstwa wyrządzane Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny.
   

piątek, 3 września 2010

Dobroczynne skutki nawrócenia pod Krzyżem


   W środę wieczorem, w ramach salezjańskiego słówka wieczornego, przed udzieleniem błogosławieństwa, przypomniałem słowa mądrej kobiety, francuskiej mistyczki i pisarki, jakie Ojciec święty Jan Paweł II zacytował w adhortacji o pojednaniu i pokucie -  Reconciliatio et Paenitentia.  Elisabeth Leseur, w swoim Journal et pensées de chaque jour, napisała: „każda dusza, która się podnosi, dźwiga świat”.
   Jest to zdanie o kapitalnym znaczeniu! Wskazuje ono - wbrew libertyńskim ideologiom, identyfikującym człowieka jako niezależną, odseparowaną, czy wrogą innym jednostkę - na wzajemne wewnętrzne powiązanie między człowiekiem a człowiekiem. Nikt nie jest odseparowaną od innych monadą, nieczułą, niewrażliwą i „nieprzemakalną” wobec drugich.
   Po drugie myśl powyższa wskazuje na realną możliwość wpływania na losy innych ludzi poprzez własną wewnętrzną przemianę. Powiem najprościej: każde moje szczere wewnętrzne zwrócenie się ku Bogu i moje osobiste nawrócenie ma realny wpływ na losy innych ludzi. Przybywa wtedy dobra w świecie i w sercach ludzkich. Wszystkie tajemnice tego duchowego wymiaru relacji i powiązań międzyludzkich zna Pan Bóg.
   Klasztory kontemplacyjne, mężczyźni i kobiety żyjące za klauzurą, przez swoją świętość przysparzają  dobra i świętości światu i wszystkim ludziom.
   Każda osoba, która przychodzi pod Krzyż, aby się szczerze modlić, każda osoba, która przychodzi pod Krzyż, aby spotkać się z Chrystusem, każda osoba, która się szczerze nawraca i odprawia dobrą spowiedź, ma realny - dobroczynny! - wpływ na losy innych ludzi i na losy Polski, Kościoła, świata.
   To „niepozorne”, szczere nawrócenie serca jednego człowieka jest nieocenionym darem dla wszystkich. Człowiek duchowy te sprawy rozumie.
   * * *
   Krzyże powstają i Krzyże są usuwane. Chciałbym zwrócić uwagę na jedną kwestię, którą chyba jako Polacy przespaliśmy. Jakoś ukradkiem, w ciszy i chyba bez protestów, jakiś czas temu zniknęły Krzyże z naszych karetek pogotowia. Coś tam innego na nich wymalowano. Ktoś taką decyzję podjął. Ktoś miał jakieś motywacje po temu. Ktoś taką decyzję wykonał. Warto byłoby podjąć konstruktywne działania, aby Krzyże wróciły na karetki pogotowia. Rzucam hasło!!! Motywacja jest oczywista: Krzyż jest znakiem miłości ratującej człowieka.
   * * *
   Raz jeszcze zapraszam do działu "Krzyż w centrum ołtarza!". Czytajmy, rozważajmy, linki przekazujmy innym. Bądźmy z Papieżem przy Krzyżu - podczas świętej liturgii i poza liturgią.
   * * *
   W sobotę koniecznie zajrzyjmy do działu: "Matka Boża - pierwsze soboty miesiąca".
   * * *
Msza Święta:
   Aby miejsce pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu stawało się coraz pełniej miejscem łaski i duchowej przemiany dla wszystkich, którzy tam przychodzą w jakimkolwiek celu.
   

środa, 25 sierpnia 2010

Częstochowska

   Z okazji wspaniałej uroczystości Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej pokornie zachęcam do lektury tekstu, który w dzisiejszych polskich kontekstach kościelnych, narodowych, społecznych i politycznych nabiera szczególnego znaczenia, nabiera nowych znaczeń! Przeczytałem go dzisiaj z uwagą i wdzięcznością dla Autora za takie właśnie słowa - łącznie z ostatnim zdaniem: ZADANIEM przekazywania wiary przyszłym pokoleniom, dzieciom i młodzieży!
  
   Z homilii papieża Jana Pawła II w 600-lecie sanktuarium na Jasnej Górze

   (AAS 75 [1983] 929-935)

   Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie

   Przedziwną tajemnicę jasnogórskiego sanktuarium liturgia oddaje przede wszystkim, czytając zapis ewangelii Janowej o godach w Kanie Galilejskiej.
   Zapis ten mówi o obecności Matki Jezusa: "była tam Matka Jezusa", i o zaproszeniu samego Jezusa oraz Jego uczniów. Rzecz bowiem dzieje się u początku nauczania Syna Maryi, u początku Jego publicznej działalności w Galilei.
   Wydarzenie ewangeliczne kojarzy się nam naprzód z samym tysiącleciem Chrztu. To poprzez owo wydarzenie z 966 roku, poprzez Chrzest, u początku naszych dziejów, Jezus Chrystus został zaproszony do Ojczyzny, jakby do polskiej Kany. I zaproszona z Nim przybyła od razu Matka Jego. Przybyła i była obecna wraz ze swym Synem, jak o tym mówią liczne świadectwa pierwszych wieków chrześcijaństwa w Polsce, a w szczególności pieśń Bogurodzica.
   W Kanie Galilejskiej Maryja mówi do sług weselnego przyjęcia: "Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie".
   Począwszy od 1382 roku staje Maryja wobec synów i córek tej ziemi, wobec całych pokoleń i powtarza te same słowa. Na tej drodze Jasna Góra staje się szczególnym miejscem ewangelizacji. Słowo Dobrej Nowiny uzyskuje tutaj jakąś wyjątkową wyrazistość, a równocześnie zostaje jakby zapośredniczone przez Matkę. Jasna Góra wniosła w dzieje Kościoła na naszej ziemi i w całe nasze polskie chrześcijaństwo ów rys macierzyński, którego początki wiążą się z wydarzeniem Kany Galilejskiej.
   Cokolwiek wam powie, to czyńcie. A co nam mówi Chrystus? Czy nie przede wszystkim to, co znajdujemy w tak jędrnym streszczeniu w Liście świętego Pawła do Galatów?
   "Bóg zesłał swojego Syna, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: «Abba, Ojcze». A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej".
   To mówi nam Chrystus z pokolenia na pokolenia. Mówi poprzez wszystko, co czyni i czego naucza. Mówi przede wszystkim przez to, Kim jest. Jest Synem Bożym - i przychodzi nam dawać przybrane synostwo. Otrzymując w mocy Ducha Świętego godność synów Bożych, w mocy tegoż Ducha mówimy do Boga: "Ojcze". Jako synowie Boga nie możemy być niewolnikami. Nasze synostwo Boże niesie w sobie dziedzictwo wolności.
   Chrystus obecny wraz ze swą Matką w polskiej Kanie stawia przed nami z pokolenia na pokolenie wielką sprawę wolności. Wolność jest dana człowiekowi od Boga jako miara jego godności. Jednakże jest mu ona równocześnie zadana. "Wolność nie jest ulgą, lecz trudem wielkości" - jak się wyraża poeta. Wolności bowiem może człowiek używać dobrze lub źle. Może przez nią budować lub niszczyć. Zawiera się w jasnogórskiej ewangelizacji wezwanie do dziedzictwa synów Bożych. Wezwanie do życia w wolności. Do czynienia dobrego użytku z wolności. Do budowania, a nie do niszczenia.
   Ta jasnogórska ewangelizacja do życia w wolności godnej synów Bożych ma swą długą, sześciowiekową historię. Maryja w Kanie Galilejskiej współpracuje ze swoim Synem. To samo dzieje się na Jasnej Górze. Iluż w ciągu tych sześciu wieków przeszło przez jasnogórskie sanktuarium pielgrzymów? Iluż tutaj się nawróciło, przechodząc od złego do dobrego użycia swojej wolności? Iluż odzyskało prawdziwą godność przybranych synów Bożych? Jak wiele o tym mogłaby powiedzieć kaplica jasnogórskiego Obrazu? Jak wiele mogłyby powiedzieć konfesjonały całej bazyliki? Ile mogłaby powiedzieć Droga Krzyżowa na wałach? Olbrzymi rozdział historii ludzkich dusz! To jest też chyba najbardziej podstawowy wymiar jasnogórskiego sześćsetlecia. Pozostał on i nadal pozostaje w żywych ludziach, synach i córkach tej ziemi, gdy do ich serc Bóg zsyła Ducha Syna swego tak, że w całej wewnętrznej prawdzie mogą wołać: "Abba! Ojcze!"
   Chrystusa pragniemy, wedle słów dzisiejszej ewangelii, zaprosić w dalszy ciąg dziejów naszej Ojczyzny tak, jak został zaproszony wraz ze swą Matką do Kany Galilejskiej. Mówimy do Chrystusa przez Maryję: Bądź z nami w każdy czas! I to zaproszenie składamy tu, na Jasnej Górze.
   Jeszcze raz obejmujemy wzrokiem i sercem nasze jasnogórskie sanktuarium. Wsłuchujemy się w słowa psalmu dzisiejszej liturgii: "Obejdźcie dokoła Syjon, policzcie jego wieże... by powiedzieć przyszłym pokoleniom, że Bóg jest naszym Bogiem na wieki".

   * * *

   Pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu często śpiewamy:
      Gdyś pod krzyżem Syna stała, Maryjo!
      Tyleś, Matko, wycierpiała, Maryjo!
      Przez Twego Syna konanie
      Uproś sercom zmartwychwstanie,
      W ojców wierze daj wytrwanie, Maryjo!
   Tak się modlę i tego wieczoru, w przeddzień maryjnej, polskiej uroczystości.

   * * *

Msza Święta:
   O błogosławieństwo Boże i zdrowie dla przebywających w szpitalu salezjanów: ks. Franciszka Szaniawskiego i ks. Krzysztofa Smardzewskiego.
   

piątek, 20 sierpnia 2010

Blask Prawdy

   Człowiek modlący się na Krakowskim Przedmieściu. Nie ma żadnej konieczności, abym podważał czyjeś dobre intencje. Jest fakt modlitwy! Człowiek spotyka się z Bogiem, mówi do Boga i słucha Boga. Pod Krzyżem trwa modlitwa.
   Św. Jan Bosko, ostrzegając przed grzechami przeciw miłości bliźniego, pisał: „Czymś gorszym jeszcze od szemrania jest tłumaczenie na złe cnotliwych uczynków lub mówienie, że zostały wykonane w złej intencji.” Dlatego z szacunkiem podchodzę do modlitwy i do ludzi modlących się, i nie piszę pyszałkowato, że oni upolityczniają modlitwę, że to jest spektakularna modlitwa, że ich intencje nie są czyste. Może przyjdzie czas, że będziemy jeszcze Panu Bogu dziękować za to, że „mała trzódka” trwała na modlitwie dniem i nocą, wypraszając dobrą przyszłość dla naszej Ojczyzny. Człowiek wierzący to rozumie.
   Pisał przed wielu laty obecny Ojciec święty Benedykt XVI:
  
   „Bóg jest dobry. Bóg nie jest jakąś daleką i wyniosłą istotą, której nie można dosięgnąć i zbliżyć się do niej. Bóg jest zupełnie blisko, w zasięgu naszego głosu i zawsze osiągalny. On ma czas dla mnie, ma tyle czasu, że jako człowiek leżał w żłóbku i na wieki pozostał człowiekiem.
   Pytamy się zawsze, czy to możliwe. Czy wypada Bogu przybrać postać dziecka? Nie chcemy uwierzyć, że prawda jest piękna. Z doświadczenia wiemy, że prawda jest w końcu najczęściej okrutna i brudna; gdy wydaje się, że gdzieś taka nie jest, będziemy pod nią tak długo kopać, aż przyzna się nam rację, że taka jest.” (Kard J. Ratzinger, Licht, das uns leuchtet, cyt. za: Służyć prawdzie, 7 I).
  
   Chrystus jest Prawdą, ukrzyżowany, zelżony, odrzucony i zmartwychwstały, chwalebny, zapraszający każdego człowieka, w każdym czasie i w każdym miejscu. Chrystus jest pięknem. W blasku Chrystusa nasze człowieczeństwo pięknieje. Człowiek pięknieje.
   I jeszcze pokorna prośba: nie kopmy pod ludźmi, którzy się modlą.
  
   Maryja jest Matką piękna - Mater pulchritudinis! Do Niej zwróćmy nasze serca i o wieczornej porze módlmy się serdecznie słowami dzisiejszego patrona, św. Bernarda:
   Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo, że nigdy nie słyszano, abyś opuściła tego, kto się do Ciebie ucieka, Twej pomocy wzywa, Ciebie o przyczynę prosi. Tą ufnością ożywiony, do Ciebie, o Panno nad pannami i Matko, biegnę, do Ciebie przychodzę, przed Tobą jako grzesznik płaczący staję. O Matko Słowa, racz nie gardzić słowami moimi, ale usłysz je łaskawie i wysłuchaj. W. Amen.
  
   * * *
  
Msza Święta:
   W intencji ś.p. Felicji Nowakowskiej.
  

wtorek, 10 sierpnia 2010

Iuxta crucem

   Minęło cztery miesiące. Requiescant in pace.
   Wbrew temu, co relacjonują niektóre mass media, na Krakowskim Przedmieściu w nocy modliła się nie tylko jedna odgrodzona mała grupka przed Krzyżem, gdzie był ks. Stanisław Małkowski. Były i inne grupy modlących się i byli także inni księża. Po lewej stronie, za platformą dla mediów, trwała modlitwa, ktoś zadbał o nagłośnienie. Był tam spokój, życzliwość, dobre słowo, dobroczynna moc Boża - miejsce łaski.
   Dwa tysiące lat temu pod Krzyżem było niewiele wiernych osób: Matka Boża, Maria, żona Kleofasa, Maria Magdalena i tylko jeden Apostoł! Inni uciekli. Ładna mi frekwencja!
   Pan Jezus tak serdecznie mówi: „Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo” (Łk 12,32). Dostrzega każdego!
   Jedynym sensownym celem przyjścia pod Krzyż jest modlitwa. To powiedziałem w nocy przed udzieleniem, z drugim kapłanem prowadzącym modlitwy, błogosławieństwa na rozpoczynający się nowy dzień.
   Ktoś wspomniał Kard. Hlonda i jego pamiętne słowa o zwycięstwie Maryi.
   Pan Jezus wysyłał uczniów po dwóch. I nas było tam dwóch księży. Ewangelicznie.
   Kiedy podchodziłem do miejsca modlitwy, zaczynał się dziesiątek Różańca w intencji kapłanów. Lepszy początek trudno sobie wyobrazić.
   My, kapłani, odczuliśmy szczerą wdzięczność za naszą obecność wśród modlących się: było dobre słowo, była modlitwa za biskupów i za księży, życzliwi mężczyźni odprowadzili nas na parking.
   Diabeł robi wiele hałasu. Pan Bóg działa w ciszy. Nocne, złowrogie hałasy świata przeminęły. A modlitwa trwa. Podczas Różańca nastąpiło przełamanie złych mocy. Moc Boża odniosła zwycięstwo nad mocami złego. Stat crux, dum volvitur orbis.
   Jutro odprawię Mszę Świętą w intencji ekspijacyjnej za wszystkie bluźnierstwa z ostatniej nocy i o nawrócenie dla tych, którzy się ich dopuścili.
   Przepraszam, jeszcze pokorna, naprawdę pokorna :) prośba do katolików internautów: w Waszych komentarzach czy na Waszych blogach bądźcie odpowiedzialni pisząc na temat Krzyża upamiętniającego Ofiary tragedii pod Smoleńskiem i tego, co się przed Nim dzieje. Kościół od dwóch tysięcy lat jest wspólnotą modlitwy. Nikomu nie zakazuje się modlić. Więc nie pomiatajcie pyszałkowato ludźmi, którzy się modlą i nie strzelajcie do nich z argumentu posłuszeństwa, bo żaden Biskup nie zakazał wiernym modlitwy. Raczej idźcie na Krakowskie Przedmieście, aby się tam pomodlić. Tylko pomodlić. To w tym miejscu naprawdę wystarczy. Przybędzie dobra. A tych, którzy są spoza Warszawy, również proszę: módlcie się. Słów różnych mądralińskich jest aż nadto - nie tylko ludzi świeckich.
   Konstruktywnie wykorzystajmy milczenie naszych Pasterzy: wypełnijmy je naszą gorliwą i ufną modlitwą. To możemy zrobić. To powinnyśmy zrobić. Wiele dobra z tego będzie i wielu ludzi będzie się nawracać. Przepraszam, to życzliwa prośba.
   A tu jeszcze raz uparcie link o Bożym zwycięstwie na Filipinach.
   I dwie, miłe sercu, wiadomości:
   * * *
   Życzliwie przypomnę, że cierpliwie uzpełniam działy: "Katastrofa pod Smoleńskiem" oraz "Krzyż - obrona". Zapraszam.
   * * *
   Wczoraj w księgarni u salezjanów na Pradze kupiłem sobie piękną, dużą flagę Polski. Na długim drzewcu stoi w moim pokoju. Zostanie.
   * * *
Msza Święta dzisiaj:
   * * *
   Dołączam otrzymane dzisiaj zdjęcie z kościoła św. Stanisława Kostki na Żoliborzu.

Fot. AFK

sobota, 7 sierpnia 2010

Krótki cykl o pożytkach korzystania z katolickich mass mediów - cz. 10

   Kontynuujemy nasz krótki cykl dotyczący katolickich mass mediów. W pierwszą sobotę miesiąca słów kilka o maryjności mediów.
   Radio Maryja nosi imię Matki Bożej, jest Jej poświęcone, szerzy znajomość Maryi i Ją czci. Z tych czterech powodów to radio szanuję. To proste i oczywiste. Chodzi przecież o naszą Matkę i o dzieło Jej poświęcone.
   Przypomnę codzienne maryjne modlitwy, do których możemy przyłączać w domu nasz głos i serce:
* Godzinki o Niepokalanym Poczęciu N.M.P. - godz. 5.10
   i 8.05
* Anioł Pański - godz. 6.00, 12.00, 18.00
* Różaniec - godz. 6.30, 12.30, 20.20
* Apel Jasnogórski (także w Telewizji Trwam) -
   - godz. 21.00.
   Św. Jan Bosko, wybitny czciciel Niepokalanej Wspomożycielki, tak mówił o pobożności maryjnej: „Gdybyście wiedzieli, jak drogocenna jest ta pobożność, nie zamienilibyście jej na żadne skarby świata”. Szkoła Świętych. Pewna!
   Dodaję dobre słowo o maryjnych Pasterzach - ci mają dużo oleju w głowie :)
   Dzisiaj, na zakończenie modlitwy apelowej, pięknie mówił Biskup Ignacy Dec o czuwających pod Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu. Zachęcił do wytrwania. Szlachetne Słowo Pasterza, jak orzeźwiający powiew Ducha Świętego...
   Maryjny był Prymas Polski, Sługa Boży kardynał August Hlond, salezjanin. Nie mogę się doprosić Paulinów z Jasnej Góry, aby podczas Apelu modlili się o jego beatyfikację. Śpią! Może ktoś się w końcu upomni o tego wybitnego Pasterza? Polska maryjność powojenna nie zaczyna się od kardynała Wyszyńskiego, lecz od kardynała Hlonda! W ostatnich dniach swojego ziemskiego życia Prymas Tysiąclecia tak pokornie mówił: „Pamiętajmy, że jak kardynał Hlond, tak i ja, wszystko zawierzyłem Matce Najświętszej i wiem, że nie będzie słabszą w Polsce, choćby ludzie się zmieniali.”
   Zachęcam do lektury niewielkiej rzeczowej książki salezjańskiego historyka ks. dr. Stanisława Zimniaka SDB Zwycięstwo Maryi. Proroctwo Kardynała Augusta Hlonda. Hlond - Wyszyński- Jan Paweł II. Warto zamówić, przeczytać, przekazać innym. To piękne karty naszej polskiej maryjnej historii. Powinny być i dla nas inspiracją. Historia magistra vitae est.

   * * * 

Msza Święta dzisiaj:
   Wynagradzająca za wszystkie grzechy i zniewagi wyrządzane Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny.

   * * *
   
   Dzisiaj, po długiej chorobie, zmarł ks. Zygmunt Malacki - proboszcz Parafii św. Stanisława Kostki w Warszawie.
   Requiescat in pace.

   * * *

   Zainaugurowałem nowy dział „Matka Boża - pierwsze soboty miesiąca”. Zapraszam.
  

poniedziałek, 26 lipca 2010

Rodzinnie

   Nasza genealogia jest Boża. Należymy do wielkiej rodziny Świętych. Więzami wiary jeteśmy związani z Kościołem triumfującym w Niebie. To jest tajemnica świętych obcowania - communio sanctorum.
   Dzisiejsze wspomnienie świętych Joachima i Anny, rodziców Najświętszej Maryi Panny, skłania do wdzięczności wobec Pana Boga za dar rodziny i do docenienia obecności dziadków i ludzi starszych w rodzinie.
   Święci to ludzie zaprzyjaźnieni z Niebem - już tu, na ziemi. Przesympatyczny rodzinny tekst o Matce Bożej znalazłem w jednym z kazań św. Jana Marii Vianneya, świętego proboszcza z Ars:
   „Myślę, że Maryja odpocznie dopiero wtedy, kiedy ten świat się skończy. Dopóki jednak on istnieje, Matka Boża wciąż jest wzywana przez swoje dzieci i nie ma chwili wytchnienia. A ma przecież tak bardzo dużo dzieci: stale musi biegać, by wszystkich ich doglądać.”
   Po takich słowach nie pozostaje nam nic innego, jak wzywać Matkę Bożą we wszelkich potrzebach, z prostotą, z zaufaniem i z miłością serdeczną - rodzinną.
   

piątek, 16 lipca 2010

Matka Boska Szkaplerzna

   Kościół zachęca do korzystania z sakramentaliów. Należy do nich między innymi noszenie poświęconych medalików czy szkaplerza. Szkaplerz to dar Matki Najświętszej, znak Jej opieki i znak mobilizujący do realizacji świętości. Szkaplerz nosili m.in. św. Jan Bosko i Sługa Boży Jan Paweł II. Osobiście szkaplerz noszę od lat szkoły średniej.
   Dzisiaj modliłem się szczególnie za tych, którzy noszą szkaplerz. Na ten temat więcej możemy doczytać w dziale Szkaplerz.
  
   Cieszą inicjatywy wynagradzające za obrażanie Pana Boga w tych dniach. Jutro zgodnie, z zapowiedzią, odprawię Mszę Świętą ekspijacyjno-błagalną: W intencji wynagradzającej Panu Bogu za zgorszenia i grzechy sodomskie popełnianie w Warszawie i na polskiej ziemi oraz o nawrócenie dla gorszycieli.
   A dzisiejszej nocy modlę się z poetą:
  
         Więc poprowadź nas Matko

  więc poprowadź nas Matko do tronu Jezusa
  przez labirynt zdarzeń przez godzin wyboje
   abyśmy mogli spełnić tę codzienną prośbę
gdy powtarzamy ufnie przyjdź Królestwo Twoje

   to Jego wola będzie na Ziemi i Niebie
i to On niczym słońce pośród mroku stanie
  i to poprzez Jego Matkę zapanuje miłość
 i w Ojczyźnie zwróconej Jego królowanie

   i to On sprawiedliwie chleb życia połamie
 kiedy to przed Jego tronem pochylimy twarze
to On swoim ramieniem z mroku zniewolenia
 ocali pokrzywdzonych – grzeszników ukarze

więc poprowadź nas Matko przez polskie bezdroże
 przez mgły zwątpienia… przez burzowe chmury…
  przez ciemność grzechu oraz wrogi wiatr historii
   światłem co rozniesiemy spod stóp Jasnej Góry

 poniesiemy to światło do każdego domu
z jasną lampką modlitwy i Matki imieniem
  do każdego serca co w ciemności czeka
   i każde opaszemy różańcem sumienie

     odnajdziemy drogę dla naszego Narodu
wyznaczoną od wieków świętych obcowaniem
    dojdziemy Matko z Tobą do tronu Jezusa
  by na zawsze się cieszyć Jego królowaniem!

   K. J. Węgrzyn, Psałterz Narodu Polskiego, Kubalonka 2009, s. 41.