Po Soborze Watykańskim II Pan Bóg nie zmienił poglądów.

Zapraszam na mój nowy blog:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łaska Boża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łaska Boża. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 sierpnia 2010

Cuda łaski Bożej pod Krzyżem

   Drodzy Czytelnicy, możecie mnie skrytykować za opinię na granicy zuchwałości, ale ja nie mam wątpliwości, że gdyby Ksiądz Jerzy żył dzisiaj, modliłby się pokornie razem z modlącymi się przed pałacem prezydenckim. Nie mogąc dzisiaj z racji zdrowotnych być na wspólnej modlitwie, chcę odezwać się słowami Kapłana gorliwego.
   Podczas mojej dzisiejszej lektury znalazłem tekst Bł. Ks. Jerzego Popiełuszki, którym chcę się podzielić:
   „Bóg nigdy nie zrezygnuje ze swoich dzieci, nawet z takich, które stoją do Niego plecami. I dlatego każdy ma szansę. Choćbyś po ludzku przegrał całkowicie, choćbyś zatracił swoją godność i całkiem się zaprzedał, jeszcze masz czas. Zbierz się, ogarnij, dźwignij. Zacznij od nowa. Spróbuj budować na tym, co w tobie jest z Boga. Spróbuj, bo życie jest tylko jedno”.
   Te słowa mogą stać się faktem przy Krzyżu na Krakowskim Przedmieściu. Wkrótce będziemy oglądać cuda łaski Bożej w sercach ludzi stojących pod Krzyżem.
  

sobota, 14 sierpnia 2010

Niesprawiedliwość

   Piszę to także w imieniu tych, z którymi tam, pod Krzyżem, modlę się.
   Tak odczytuję ostatnie głosy osób publicznych: dzieje się jakaś wielka niesprawiedliwość. Osądza się Krzyż, uznając Go za przeszkadzający i "dzielący". Osądza się ludzi, którzy czuwają przy Nim dniem i nocą, zrównując ich co do „winy” z bluźniercami, satanistami, sodomitami, wojującymi ateistami. Takie zrównanie to jest niesłychana niesprawiedliwość, z czyichkolwiek ust by nie pochodziła!
   Czy winą jest modlitwa? Czy modlitwa jest "upolitycznianiem Krzyża"? Używane są upokarzające określenia, spośród których najdelikatniejsze to „rzekomi obrońcy Krzyża”. Innych nie przytoczę.
   W czym krzywdzą Polskę ci, którzy się modlą przy Krzyżu? Oni nie są żadną „stroną sporu”, bo oni nie prowadzą sporu. Oni się modlą, także za Polskę i za tych, którzy prowadzą spór z Bogiem, i w wielu innych intencjach. Takich ludzi spotykam.
   Modlitwa w nocy z piątku na sobotę. Było nas niewielu, modlących się. Ucieszyli się, gdy poinformowałem ich, że odprawiłem za nich i za ich rodziny Mszę świętą, zachęciłem do przeczytania cennego artykułu ks. prof. Krukowskiego z piątkowego wydania Naszego Dziennika. Udzieliłem błogosławieństwa Krzyżem. Była i miła wymiana dobrych uczynków: jeden z czuwających Panów odprowadził mnie na parking a ja odwiozłem go do domu. Nie upoważnił mnie do pisania o nim, ale powiem tylko tyle, że Pan Bóg dosięga człowieka w różnych kontekstach. Łaska Boża jest wielka!
   To była moja najtrudniejsza modlitwa tam, przy Krzyżu. Z powodów, o których pisałem wczoraj. W piątek, dzień śmierci Naszego Pana, diabeł szczególnie się uaktywnia i posyła swoich popleczników. W pewnym momencie wygadywał mi do ucha. Zachowania jak przy egzorcyzmach.
   Czy można modlić się w takich warunkach? Egzorcyści to wiedzą. Można! Zachowując wiarę, pokój serca, ufność. Bo jest tu poświęcony Krzyż i do Niego przychodzimy. A poza tym: Pan Bóg jest wszędzie. I wszędzie można się modlić. Dlatego nie łudzę się i nie tworzę sobie sielankowych modeli modlitwy w idealnych i sterylnych warunkach.
   Tak było dwa tysiące lat temu. Był Krzyż. Był Chrystus. Była i rozbawiona bezczelna, żydowska tłuszcza. Pisze to św. Mateusz:
   „Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami, mówiąc: «Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, wybaw sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża!» Podobnie arcykapłani z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc, powtarzali: «Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego. Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: "Jestem Synem Bożym"». […] «Poczekaj! Zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, aby Go wybawić».” (zob. Mt 27).
   Pośród bezbożnej wrzawy było kilka osób - doprawdy niewiele! - które trwały z miłością przy Krzyżu, przy Chrystusie. Matka Boża, Maria, Maria Magdalena i św. Jan - jeden apostoł. Oni tam byli pod Krzyżem, do końca. Bo oni kochali Chrystusa.
   Spotykam w tych dniach dusze maryjne, dusze eucharystyczne, dusze wyciszone, dusze gorliwe, dusze wierzące, dusze kochające, dusze o głębokim i dalekosiężnym spojrzeniu duchowym.
   Dziękuję Panu Bogu za dar dobrych spotkań w tych dniach, pod Krzyżem. Z tej modlitwy pod Krzyżem będzie wiele dobra.
   Stat crux.
  
   * * *

  W niedzielę przeczytajmy z uwagą cenny artykuł ks. prof. dr. hab. Czesława Bartnika "Nienawidzący Boga" (Rz 1,13).

* * *
  
Msza święta dzisiaj:
   Za wszystkich, którzy w ciągu całej naszej polskiej historii oddali życie w obronie naszej Ojczyzny oraz za wszystkie ofiary reżimu niemieckiego i sowieckiego.